Pokazywanie postów oznaczonych etykietą toniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą toniki. Pokaż wszystkie posty
Pożegnaj przebarwienia z Repechage Biolight - to działa!

piątek, lutego 19, 2016

Pożegnaj przebarwienia z Repechage Biolight - to działa!

Pod koniec września poddałam się fantastycznemu zabiegowi Mela Peel, dzięki któremu w znacznym stopniu rozjaśniły się moje przebarwienia. Jednak w listopadzie pojechałam na 1,5 miesiąca do słonecznej Kalifornii i przebarwienia niestety powróciły i to w znacznie większym stopniu. Nie do końca stosowałam się do zaleceń lekarza - czyi nie smarowałam regularnie twarzy kremem z wysokim filtrem i wystarczyło dosłownie kilka razy wyjść na słońce a moja twarz ponownie została upstrzona szpecącymi plamami. 


Hiperpigmentacja oraz przebarwienia związane z wiekiem nie stanowią problemu dla innowacyjnej linii Repêchage® Biolight™. Udowodniono klinicznie, że najnowsza, przełomowa biotechnologia morska oraz peptydy zawarte w linii Biolight™ szybko usuwają wrażenie nierównego odcienia skóry, pomagając zwalczyć hiperpigmentację wywołaną słońcem, bliznami po trądziku oraz zmianami hormonalnymi jednocześnie poprawiając odnowę komórkową i zmniejszając stan zapalny tak, aby uzyskać bardziej trwały efekt młodej i rozświetlonej cery.


W skład linii Biolight wchodzi w skład aż 6 produktów: Mleczko oczyszczające, Tonik rozjaśniający, Rozjaśniający żel pod oczy, Maska Brightening Miracle Mask, Krem rozjaśniający na noc i Serum rozjaśniające. Ja skusiłam się na dwa z tych produktów - tonik i maskę. 

Ten bezalkoholowy tonik wygładza i oczyszcza skórę, pozostawiając ją zauważalnie gładszą i rozświetloną. Nadzwyczajny kompleks Laminaria z ekstraktem z ekologicznych alg pomaga rozświetlić cerę, zmniejszyć zaczerwienienia oraz stany zapalne. Potwierdzone klinicznie działanie wyciągu ze stokrotki wyrównuje koloryt skóry, dodaje jej blasku oraz zmniejsza hiperpigmentację. Ekstrakt z kory wierzby zawiera naturalny beta-hydroksykwas pozbawiony działania toksycznego, który przyspiesza odnowę komórkową i złuszczanie naskórka- odsłaniając zdrową i rozświetloną skórę.

Tonik ma dość osobliwy zapach - nie jest on brzydki ale też wyczuwam w nim silny zapach kory wierzby i trzeba się do niego przyzwyczaić. Stosowałam go regularnie od połowy grudnia rano i wieczorem dokładnie przemywając skórę i nakładając nasączony wacik na miejsca, gdzie przebarwienia były najsilniejsze. Następnie kontynuowałam pielęgnację nakładając na twarz maskę rozjaśniającą dwa lub trzy razy w tygodniu.


Rozświetlająca, potęgująca blask maska rozjaśnia przebarwienia i pomaga uzyskać równomierny koloryt skóry. Kwas Glikolowy i Kojowy przeciwdziałają odbarwieniom, zapobiegają powstawaniu przebarwień oraz pozostawiając cudownie rozświetloną skórę. Ekstrakt z lukrecji zawarty w masce działa rozjaśniająco dzięki pozyskiwanej z niej glabrydynie, która jest pozbawiona efektu toksycznego. Glabrydyna znana jest ze swoich właściwości rozjaśniających poprzez dezaktywację tyrozyny odpowiedzialnej za powstanie barwnika. Dodatkowo posiada ona właściwości przeciwzapalne.


W przeciwieństwie do toniku, maska ma przyjemny zapach. Wygląda jak typowa a maska z glinki - w ciągu 10 minut tężeje ale nie tworzy na buzi skorupki. Maska nie piecze podczas aplikacji - to duży plus. Po 10 minutach zmywałam ją ciepłą wodą, ponownie tonizowałam skórę i nakładałam ulubiony krem. Maska w bardzo delikatny sposób złuszcza skórę ale nie jest to uciążliwe złuszczanie, jak po peelingu, który miałam. Wystarczy dobry nawilżający krem i oczywiście krem z filtrem na dzień a skóra jest ładnie rozświetlona. Dodatkowo, maska ma również świetne zastosowanie przy cerze problematycznej. 

Efekty? Same zobaczcie - widać je gołym okiem. Owszem, nie pozbyłam się przebarwień w 100% ale te kosmetyki rzeczywiście działają, bo cera jest wyraźnie jaśniejsza, bardziej promienna a przebarwienia dużo mniej widoczne. 


Z uwagi na to, że niedawno stałam się posiadaczką najnowszej pomarańczowej maski GlamGlow dedykowanej co cery z przebarwieniami - spróbuje resztę przebarwień wywabić za jej pomocą. A jeśli to się nie uda - bankowo powrócę do maski Repachage Biolight. 

Jeśli i Waszą zmorą są przebarwienia, to polecam tę serię bo działa - można zapomnieć nie tylko o przebarwieniach ale i o ewentualnych zabiegach medycyny estetycznej. Tonik Repechage Biolight kosztuje 119 zł a maska 139 zł. Dla porównania zabieg na przebarwienia Mela Peel to koszt ok. 600 zł a Cosmelan ok. 1800 zł więc chyba warto zainwestować w Repechage Biolight

Rozczarowana czyli tonik Orientana imbir i trwa cytrynowa

wtorek, września 08, 2015

Rozczarowana czyli tonik Orientana imbir i trwa cytrynowa

Na ten tonik polowałam podczas przedostatnich Targów Beauty. Był zachwalany przez koleżanki i od razu skierowałam swoje kroki w stronę stoiska Orientana aby kupić go po okazyjnej cenie. 


Niestety tonik kompletnie nie sprostał moim wymaganiom. Po pierwsze zapach - bardzo mocny, drażniący nos zapach imbiru i trawy cytrynowej i chociaż jestem fanką zarówno jednego jak i drugiego zapachu, to w przypadku tego toniku ten mocny zapach po prostu strasznie mnie denerwuje - jest definitywnie ZA mocny. Do tego fakt, iż tonik ma atomizer i psikam go sobie bezpośrednio na twarz - czuję, że zarówno skóra, dekolt jak i włosy przesiąkają tym drażniącym zapachem. 


Okay, ma przyjazny dla skóry skład ale kompletnie nie spełnił swojego zadania - imbir i aloes miały działać przeciwzapalnie ale tonik wcale nie łagodził skóry, na której pojawiały się pryszcze. Po prostu jakbym psikała wodą - wodą, która w dodatku strasznie szczypała w oczy. Nie wiem, może dla niektórych z Was tonik wcale nie okaże się kitem ale jednak zaczynam utwierdzać się w przekonaniu, że naturalne kosmetyki nie do końca służą mojej wymagającej skórze. 

Cena toniku to 26 zł - w sumie już nawet nie pamiętam ile za niego zapłaciłam na Targach Beauty ale z pewnością ponownie po niego nie sięgnę.

Aloesowe love czyli linia Aloe Vera od FM Group

wtorek, lipca 21, 2015

Aloesowe love czyli linia Aloe Vera od FM Group

Sok z aloesu znany jest ze swoich łagodzących właściwości. Jest bogaty w witaminy i od lat jest wykorzystywany w kosmetyce. Kosmetyki z aloesem są bardzo dobrze tolerowane przez alergików - dodatkowo mogą być stosowane przez osoby borykające się z problemami skórnymi jak trądzik, egzema czy różnego rodzaju podrażnienia a także poparzenia - zwłaszcza słoneczne. 


Wychodząc naprzeciw potrzebom osób z bardzo delikatną i wrażliwą skórą - marka FM Group stworzyła hipoalergiczną linię aloesową - Aloe Vera. Seria oparta została na dobroczynnych właściwościach aloesu, który przynosi skórze ukojenie i zapewnia jej właściwy poziom nawilżenia. Znajdziemy tutaj aż 5 kosmetyków - do pielęgnacji twarzy oraz bardzo delikatną emulsję do higieny intymnej. 


Tonik z kojącym ekstraktem z aloesu jest bezalkoholowy, o hipoalergicznej formule i polecam go do wszystkich rodzajów cery, także wrażliwej. Przywraca skórze odpowiednie pH, w skuteczny i łagodny sposób usuwa resztki zanieczyszczeń oraz zapewnia poczucie świeżości i komfortu. Wzbogacony kompleksem nawilżającym oraz składnikami o właściwościach łagodzących, takimi jak: pantenol, bisabolol i ekstrakt z jaśminu. Ma bardzo delikatny i przyjemny zapach aloesu - jak zresztą cała ta linia i znajduje się lekkiej i poręcznej butelce 150 ml z atomizerem. To doskonały tonik dla wrażliwców - łagodzi podrażnienia, tonizuje i odświeża. Można stosować go również na ciało - po przedawkowaniu słońca. Cena toniku 24 zł.


Pianka do mycia twarzy - to bardzo delikatny kosmetyk o hipoalergicznej formule, opartej na łagodzącym działaniu aloesu. Odpowiedni dla każdego rodzaju cery - szczególnie wrażliwej. Jest to bardzo aksamitna pianka, która w delikatny, ale skuteczny sposób zmywa makijaż i usuwa zanieczyszczenia, pozostawiając skórę oczyszczoną i ukojoną. Jest bogata w składniki nawilżające, regenerującą alantoinę, a także łagodny dla skóry związek cynku, który normalizuje wydzielanie sebum. Nie podrażnia oczu i dobrze sobie radzi z demakijażem. Uwielbiam pianki do oczyszczania twarzy a ta rzeczywiście łagodzi , odświeża i normalizuje wydzielanie sebum. Cena 27 zł.


Aloesowy żel-krem do twarzy to mój faworyt - jest lekki, rzeczywiście ma delikatną żelową ale rzadką konsystencję i natychmiast się wchłania dając skórze dawkę nawilżenia i ukojenia. Rewelacyjnie się sprawdza po opalaniu. Nie podostawia na skórze tłustego filmu, lekko matuje ale i nawilża skórę. Łagodzi podrażnienia i idealnie nada się dla osób z problematyczną skórą - nawet dla mężczyzn czy tez nastolatek. Zawarta w nim prowitamina B5 łagodzi podrażnienia, a ekstrakt z brzoskwini dostarcza skórze składników odżywczych. Zawiera naturalne filtry UV. Cena 25 zł.


Maseczka peel - off to akurat najmniej lubiany przeze mnie kosmetyk z tej serii, bowiem nie przepadam za maseczkami tego typu. Nie mniej jednak maseczka delikatnie złuszcza martwy naskórek oraz oczyszcza i zwęża pory, nadając skórze przyjemną gładkość i świeżość. Zawiera ekstrakt z jaśminu, który doskonale łagodzi podrażnienia, a także ekstrakty z lukrecji i kory afrykańskiego drzewa Enantia Chlorantha, regulujące wydzielanie sebum. Cena 22,90 zł.


Emulsja do higieny intymnej - zawiera ekstrakt z aloesu o właściwościach łagodzących i nawilżających. Przebadana pod nadzorem ginekologa, polecana jest również dla kobiet w ciąży, po porodzie i nastolatek. Jej wyjątkowo łagodna, hipoalergiczna formuła, stworzona na bazie delikatnych składników myjących, wzmacnia naturalną barierę ochronną okolic intymnych. Zawiera dobroczynne prebiotyki – Xylitol i Lactitol – które stymulują rozwój prawidłowej flory bakteryjnej, oraz kwas mlekowy przywracający fizjologiczne pH. Wzbogacona ekstraktem z żurawiny, który chroni przed infekcjami dróg moczowych, oraz betainą o właściwościach nawilżających. Pozostawia przyjemny zapach, zapewniając poczucie świeżości i komfortu przez długi czas. Jak na mój gust jest ciut za rzadka i przez to raczej mało wydajna. Cena 19,90 zł.


Reasumując, to bardzo dobra seria dla osób ze skóra wrażliwą i doskonale sprawdzi się również przy problematycznej skórze. Tonik oraz krem - żel idealnie nadadzą się do pielęgnacji skóry nadmiernie opalonej - świetnie załagodzą podrażnienia i poparzenia słoneczne.Dodatkowo niska cena produtków jest definitywnie jej atutem. 
Pielęgnacja twarzy z Mary Kay TimeWise®

środa, września 17, 2014

Pielęgnacja twarzy z Mary Kay TimeWise®

Moimi pierwszymi kosmetykami od Mary Kay, kiedy jeszcze nie prowadziłam bloga była słynna mikrodermabrazja i zestaw przeznaczony do pielęgnacji skóry trądzikowej. Teraz postawiłam na serię TimeWise® czyli na całościową pielęgnację skóry za pomocą Oczyszczającej Pianki Volu-Firm™ TimeWise Repair™, Płynu Nawilżająco-Odświeżającego TimeWise® oraz Intensywnego kremu nawilżającego.


Pianka oczyszczająca zamknięta jest w dużej 127 g tubie i ma bardzo gęstą konsystencję, przez co wyciskanie jej z tuby, kiedy osiągniemy już jakąś połowę staje się dość niewygodne. Pianka po wyciśnięciu ma kremową konsystencję, która staje się "piankowa" podczas zetknięcia z woda i masażu skóry (ja stosuję ją ze szczoteczką Mary Kay Skinvigorate i w ten sposób rewelacyjnie oczyszcza skórę)). Bardzo dobrze daje sobie radę z demakijażem, nie podrażnia oczu i pozostawia skórę milutką i gładką. Minusem jest jej zapach - chociaż neutralny to jednak ciut chemiczny. Cena 89 zł. Moja ocena 3/5.


Płyn Nawilżająco-Odświeżający to estetyczna buteleczka 147 ml. Płyn czyli po prostu tonik :) to tylko taka marketingowa chwytliwa nazwa dla miłośniczek Mary Kay a wierzcie mi, że pomimo wysokich cen tych kosmetyków - miłośniczek jest całkiem sporo. Płyn doskonale nawilża i oczyszcza skórę, ma przyjemny zapach, nie podrażnia oczu (nie zawiera alkoholu) i miałam wielką przyjemność oczyszczać nim swoją twarz. Cena 75 zł. Moja ocena 5/5.


Intensywny krem nawilżający od razu przeraża swoim chemicznym zapachem. Ma niesamowicie gęstą i treściwą konsystencję i kompletnie nie nadaje się do stosowania na dzień. Ja używałam go na noc, kiedy moja skóra wymagała wyjątkowego zastrzyku nawilżenia i z tym rzeczywiście radził sobie doskonale, chociaż zapach ma iście osobliwy. Nakładałam wtedy na twarz dość sporą ilość (krem nie wchłania się idealnie) - zupełnie jak maseczkę i chociaż lepiłam się do poduszki, to rano skóra była mięciutka i gładka. Moją skłonną do wyprysków skórę muszę dobrze nawilżać i ten krem rzeczywiście to robił. Krem zawiera niestety glicerynę, więc te z Was, które jej unikają powinny unikać i tego kremu. I chociaż jako krem intensywnie nawilżający sprawdził się koncertowo, to za okropny chemiczny zapach, za skład no i za zbyt wygórowaną cenę daję mu niska notę. Cena to 145 zł. Moja ocena 1/5.
Bielenda PHARM czyli trio na trądzik

czwartek, grudnia 05, 2013

Bielenda PHARM czyli trio na trądzik

Od czasu do czasu wpadają w moje dłonie kosmetyki dedykowane skórze trądzikowej - z wielką chęcią je testuję chociaż mam już swoich ulubieńców w tej walce. Są to jednak kosmetyki dość drogie jak np. tonik z kwasem salicylowym od Paula's Choice czy maska oczyszczająca od Eisenberg o której wkrótce napiszę. 


Bielenda PHARM to specjalistyczna linia dermokosmetyków wyróżniająca się precyzyjnym, wręcz medycznym podejściem do problemów skóry, mocno skoncentrowanymi składnikami aktywnymi, cenionymi przez lekarzy dermatologów w profilaktyce trądziku oraz innowacyjnymi, specjalnie opracowanymi recepturami, ukierunkowanymi na konkretny problem i skuteczne działanie.

Seria Trądzik przeznaczona jest dla cery mieszanej, tłustej, łojotokowej narażonej na powstawanie widocznych zmian trądzikowych, zaskórniki, błyszczącej i podrażnionej skóry, z zatkanymi i rozszerzonymi porami. 

W jej skład wchodzą 4 kosmetyki - Matujący krem-żel na dzień, Antybakteryjna emulsja oczyszczająca, Tonik normalizujący oraz Antybakteryjny krem na noc. Ja stosowałam równocześnie 3 z tych kosmetyków - za wyjątkiem kremu na noc. 

Co można napisać o tej serii - wszystkie kosmetyki mają zbliżony zapach - nie jest on najpiękniejszy na świecie ale nie jest też nieprzyjemny - kompletnie mi nie przeszkadzał. Zarówno emulsja do mycia jak i krem-żel mają dość rzadką konsystencję - w przypadku emulsji trochę mi to przeszkadzało bowiem dużo się jej wylewa z tubki. Ale teraz, po kolei o każdym z tych produktów.

PHARM TRĄDZIK Matujący krem-żel na dzień - to rzeczywiście niezły, lekki kosmetyk świetnie matujący skórę. Nie bieli jednak twarzy nawet jak nałożymy go zbyt dużo, nie wysusza i nie ściąga skóry - to w nim własnie uwielbiam. Idealnie nadaje się też pod makijaż jako baza. Ja najczęściej używam go w weekendy, kiedy moja skóra odpoczywa od codziennej tapety - skóra jest idealnie matowa przez cały dzień - podobny efekt dawał mi mój dotychczasowy ulubieniec w kwestii matowania skóry czyli Vichy Normaderm Mat. Zauważyłam, że delikatnie rozjaśnia skórę i wyrównuje jej koloryt. Szybko się wchłania i lekko zwęża pory. Przy regularnym stosowaniu wraz z pozostałymi kosmetykami serii ogranicza wydzielanie sebum w strefie T. Jest bardzo wydajny. Cena 50 ml opakowania to 20 zł. To definitywnie najlepszy kosmetyk z całej serii Bielenda Trądzik.


PHARM TRĄDZIK Antybakteryjna emulsja oczyszczająca TWARZ DEKOLT PLECY - tak jak już napisałam jest trochę za rzadka i przez to dość mało wydajna - ubywało mi jej w tempie kosmicznym. Dobrze oczyszcza skórę ale skóra musi być już pozbawiona makijażu bo z nim radzi sobie kiepsko. Odblokowuje pory i nie wysusza skóry. Cena 150 ml tuby to 16 zł.


PHARM TRĄDZIK Antybakteryjny tonik normalizujący TWARZ DEKOLT PLECY - bałam się go, że będzie wysuszał i podrażniał skórę - nic takiego nie miało miejsca (nawet kiedy niechcący przetarłam nim oczy nic nie szczypało). Jest bardzo delikatny, łagodzi podrażnienia, dobrze tonizuje i nawilża (producent pisze, że matuje skórę ale według mnie tego nie robi). Przemywam nim skórę kilka razy w ciągu dnia i bardzo go polubiłam. Buzia nie piecze, zaczerwienienia są wyraźnie uspokojone a skóra ładnie oczyszczona. Cena 200 ml butli to 14 zł.


Jak podsumować działanie całej serii? Powiem tak - cudów nie ma - pryszcze nadal się pojawiały i dopiero punktowe zastosowanie któregoś z moim sprawdzonych specyfików rozprawiało się z nimi porządnie. 

Jednak kosmetyki Bielenda dedykowane skórze ze skłonnością do trądziku z pewnością złagodzą jego objawy ale go nie wyeliminują całkowicie. To seria, która dobrze nawilża skórę z niedoskonałościami a wiemy doskonale, aby takiej skóry nie wysuszać, mamy więc tutaj wielki plus. Chyba najlepiej z całej serii sprawdził mi się krem-żel matujący który chociaż nie eliminuje istniejących już niespodzianek, to z pewnością zapobiega pojawianiu się nowych. Gdybym miała wskazać najsłabszy kosmetyk w serii to wskazałabym emulsję do mycia - bez niej mogłabym się obyć. Toniki lubię w każdej postaci i ten z serii Trądzik również przypadł mi do gustu. Ale może na młodszej skórze od mojej seria sprawdza się lepiej, kto to wie...

Serię kosmetyków Bielenda PHARM Trądzik otrzymałam od portalu Uroda i Zdrowie.
My choice czyli złuszczający tonik Paula's Choice Anti-Redness Exfoliating Solution

poniedziałek, listopada 18, 2013

My choice czyli złuszczający tonik Paula's Choice Anti-Redness Exfoliating Solution

Trochę bałam się toniku Paula's Choice CLEAR Extra Strength Anti-Redness Exfoliating Solution zawierającego 2% stężenie kwasu salicylowego (pamiętałam bowiem, że niektóre produkty z kwasem salicylowym poparzyły mi nieźle skórę), ale po przeczytaniu pozytywnych opinii, jakie znalazłam w internecie na temat tego produktu, postanowiłam zaryzykować.


Przekonała mnie również dewiza marki:

Kosmetyki Paula's Choice powstają jedynie ze składników o udowodnionym naukowo, pozytywnym działaniu na Twoją skórę. Każdy produkt jest uważnie tworzony oraz testowany. Efektywność wszystkich składników jest udowodniona badaniami naukowymi. W trosce o dobro Twojej skóry, w kosmetykach Paula’s Choice nie znajdziesz sztucznych barwników ani substancji zapachowych. 
  • Udowodniona efektywność, również dla skóry wrażliwej, ze zmarszczkami, wypryskami, zaskórnikami oraz trądzikiem różowatym
  • Bez dodatku perfum
  • Bez sztucznych barwników
  • Odpowiedzialne ekologicznie
  • Nie są testowane na zwierzętach


Opakowanie - to 118 ml produktu zamkniętego w typowej dla marki stylistyce opakowania. Buteleczka w korkiem "klik klik" jest wygodna w stosowaniu. 

Zapach - lekko kwaskowaty, wyraźnie wyczuwamy tutaj obecność kwasu.

Konsystencja - trochę bardziej gęsta niż tradycyjne toniki, lekko oleista ale nie tłusta.

Aplikacja - wylewam niewielką ilość toniku na wacik i bardzo dokładnie kilka razy przecieram nim skórę - wyłącznie wieczorem przed nałożeniem ulubionego kremu. 

Efekt/Działanie - od sierpnia wspomagam się tym tonikiem w walce z niedoskonałościami skóry i muszę przyznać, że póki co nadal spisuje się koncertowo. Złuszczanie po tym toniku nie jest tak drastyczne jak przy stosowaniu mocnych kwasów gabinetowych. Jest podobne do działania mocnego peelingu enzymatycznego - skóra przy regularnym stosowaniu odzyskuje blask i jest bardziej rozświetlona oraz wypoczęta. Z uwagi na to, że płyn jest dość gęsty jest tym samym bardzo wydajny. Pomimo zawartości kwasu (lekko szczypie tuż po samym nałożeniu) skóra nie jest ani podrażniona ani wysuszona na wiór - tego bałam się najbardziej no i nieszczęsnego popalenia skóry (miewam takie dziwne reakcje na kosmetyki z kwasem salicylowym) ale nic takiego całe szczęście nie nastąpiło. To doskonały produkt dla osób borykających się z ciągle wyskakującymi niespodziankami oraz posiadaczy skóry szarej i przemęczonej. Ja w tej chwili nie wyobrażam sobie unicestwiania syfków i innych niespodzianek bez Pauli :)

Tutaj możecie poczytać opinie na temat tego kosmetyku, ja się nimi kierowałam i nie żałuję swojego wyboru. 

Tonik kosztuje 109 zł - to sporo, ale teraz już nie wylewam go na wacik tylko opuszkiem palca smaruję wyłącznie same zmiany na skórze i na drugi dzień praktycznie nie ma po nich śladu. Po dwóch dniach pryszcz znika w mig.

Dla Was mam 10% rabat na zakupy w sklepie Paula's Choice - kod: SIOUXIE