czwartek, marca 06, 2014

Brzoskwinka i mat od INGLOT czyli Face Blush 46

Ultradelikatne róże od Inglot należą do moich ulubionych. Ale zawsze sięgałam wyłącznie po nr 97 - chłodny, delikatny róż z drobinkami. Ostatnio jednak postanowiłam porzucić róż na rzecz brzoskwini i kupiłam sobie odcień nr 46 - piękną brzoskwinkę bez drobinek czy efektu rozświetlenia. Pełny mat i już.


Róże z tej serii świetnie się aplikują, nie obsypują i nie zmieniają koloru podczas wielu godzin noszenia. Nie wycierają się też i nie podkreślają niedoskonałości, w przeciwieństwie do kosmetyków z perłowym wykończeniem. Dodatkowo niewielka cena - ok. 20 zł to również zaleta - no i oczywiście mamy tutaj wiele kolorów - jest w czym wybierać. Matowy róż do Inglot w kolorze brzoskwini z pewnością doda nam urody i odejmie kilka lat :)