sobota, kwietnia 29, 2017

Je t'aime J'aime My... czyli najciekawsze kosmetyki od Franck Provost

Sześć miesięcy bycia Ambasadorką profesjonalnej marki kosmetyków do włosów Franck Provost minęło zdecydowanie za szybko. To już szósty i ostatni wpis dla Monsieur Francka - a dedykowany jest on najciekawszym kosmetykom z serii J'aime My..., o których jeszcze Wam nie pisałam. Jak pewnie pamiętacie, gama produktów J’aime My... od Franck Provost to kompozycja aktywnych składników starannie dobranych do określonego rodzaju włosów inspirowanych specjalistyczną wiedzą fryzjerską, zdobywaną w salonach Franck Provost we Francji. Poznajcie zatem najciekawsze, według mnie, produkty z oferty Mistrza Francka.


Franck Provost J'aime My... REVELATEUR DE COULEUR Maska do włosów farbowanych to prawdziwy koncentrat wzmacniający, który intensywnie nawilża włosy. Wzbogacony o ekstrakty z owoców goi - naturalny anty-oxydant, pomaga chronić włosy przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi i utratą koloru. Zawarta w niej zielona herbata tworzy naturalną barierę chroniącą włókna włosa przed wolnymi rodnikami (utlenianie, zanieczyszczenia…) a bogaty w nawilżające i wzmacniające składniki kolagen morski, wytwarza powłokę, która wiąże keratynę we włóknach włosa, dłużej utrzymując kolor. Sproszkowane perły nadają blask i połysk włosom.


Franck Provost J'aime My... OLEO SUPREME Intensywny fluid odżywczy - bez spłukiwania! Dzięki zawartości olejku makadamia i z pestek winogron, odżywia, rewitalizuje, odnawia i głęboko regeneruje bardzo suche i wrażliwe włosy, wygładzając rozdwojone końcówki. Chroni włosy przed szkodliwym działaniem ciepła suszarki oraz promieni słonecznych, ułatwia rozczesywanie. A olejek awokado, bogaty w kwasy Omega 3, zapewnia włosom lekkość i przywraca blask oraz miękkość.


Franck Provost J'aime My... CREATEUR DE VOLUME Szampon dodających objętości dedykowany jest do włosów cienkich ale również przeciwdziała wypadaniu włosów. Jest to fantastyczny szampon nadający naszym cienkim włosom więcej objętości. Zawiera szałwię, która poprawiając krążenie skóry głowy, dostarcza więcej składników odżywczych, tym samym rewitalizując włókna włosa. Dzięki zawartości rozmarynu naturalnie przeciwdziała wypadaniu włosów, stymulując ich wzrost i dodając im więcej blasku. 


Franck Provost J'aime My... Szampon Blond Sublime RADIANT BLONDE. Formuła Blond Sublime Shampoo przeciwdziała czynnikom zewnętrznym, które powodują żółknięcie włosów w kolorze blond - zarówno tych naturalnych, jak i farbowanych (rozjaśnianych). Szampon odżywia, neutralizuje i chroni aktywne pigmenty włosów blond. Zawarte w nim pigmenty neutralizują pojawiające się żółte pasma i dodają włosom połysku. Naturalny ekstrakt z zielonej herbaty chroni włosy przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi (oksydacja, zanieczyszczenie atmosferyczne, promieniowanie słoneczne) A naturalny ekstrakt z grejpfruta skutecznie przeciwdziała procesowi starzenia się włosów.


Mam nadzieję, że przez te ostatnie sześć miesięcy, podczas których pojawiały się regularnie wpisy na temat kosmetyków Franck Provost J'aime My... zajrzałyście już do drogerii Rossmann i zakupiłyście chociaż jeden z proponowanych przeze mnie produktów. Jeśli tak, to dajcie mi o tym znać! A póki co, chociaż mówię au revoir Franck, to w mojej łazience i w moim sercu nadal pozostają Twoje kosmetyki. 


9 komentarzy:

  1. Jestem ciekawa jak się sprawdzą te produkty na mojej czuprynie ;), po Twoim wpisie już wiem że po farbowaniu lecę jeszcze po szampon do włosów blond.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja ten szampon uwielbiam - dzięki nim nie żółknie mi moja blond grzywka

      Usuń
  2. kolorowe cudeńka :)
    Ps. kupiłaś nowy obiektyw ?? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z góry przepraszam, że nie na temat, ale mogłabyś zdradzić czy nadal jesteś zadowolona z efektów microbladingu? Szczerze liczę na odpowiedź, bo ciężko znaleźć w sieci opinie po dłuższym czasie od zabiegu. Po Twoich niedawnych zdjęciach widzę, że obecny kolor jest dużo subtelniejszy niż na początku, czy podkreślasz je jeszcze jakoś makijażem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety przy tłustej skórze jak moja pigment po jakimś czasie zlewa się - nie ma już narysowanych włosków tylko jest plama jak przy tradycyjnym tatuażu. Dlatego zamierzam poddać się zabiegowi usunięcia pigmentu laserem i potem po 6 tygodniach raz jeszcze zrobić microblading. Chociaz ten subtelny efekt nie jest zły :)

      Usuń
  4. a, że tak z ciekawości zapytam - dlaczego jasno nie tagujesz wpisów jako współpracę, ambasadorowanie, PR-paczki, etc? albo jasno nie piszesz w treści notki, że np. współpracujesz, dostałaś do testów, etc (np. przy wpisie o Lancome tylko na zdjęciu było widać, że nie kupiłaś produktu sama, tylko, że był to prezent od marki)? uważam, że kwestia disclaimerów i jasnego informowania odbiorców bloga jest jednak dość istotna, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że każdy produkt, który opisujesz jest przez Ciebie zachwalany. co nie jest niczym złym, rzecz jasna, ale w tzw. "beauty community" kwestie disclaimerów, linków afiliacyjnych, wiarygodności blogera/vlogera oraz jego transparentności są dość mocno dyskutowane. nie mówię, że powinnaś się nam spowiadać z każdych urodowych zakupów, ale np. pochlebna opinia o Lancome Matte Shaker w świetle faktu, że dostałaś to od marki, traci na wiarygodności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego, że to mój blog - moje miejsce i mam prawo mówić i pisać tutaj to, co mi się podoba. Chyba widać w poście o Matte Shaker,że dostałam je od marki a nie kupiłam i każda inteligentna czytelniczka mojego bloga może to wywnioskować z dodatku w postaci kartonika z moim imieniem - chyba nie dostaje tego każda klientka. A jak się dobrze wczytasz w recenzję, to wcale nie jest ona taka pochlebna.

      Usuń
    2. ale to nie chodzi o to, co można wywnioskować ze zdjęcia kartonika, tylko o to, że posty sponsorowane/współprace zwykło się w blogach jasno oznaczać. tak jest uczciwie i nie pozostawia to żadnych wątpliwości. wiadomo, że na blogach się zarabia (w złotowkach i giftach), niemniej nieoznaczanie takich postów jako współprace/PR-packi lub unikanie jasnych disclaimerów na ten temat jest niespecjalnie ok względem czytelników (zwłaszcza tych mniej inteligentnych). nie wspominając o tym, że na zachód od Odry jest to regulowane prawnie.

      to - jak słusznie zauważyłaś - Twój blog i możesz tu pisać, co chcesz, a nikt nikogo do czytania nie zmusza, ale nie zmienia to faktu, że niesmak pozostaje.

      Usuń