poniedziałek, sierpnia 22, 2016

Cztery Szpaki czyli mydlarnia z duszą i z sercem

Po kosmetyki naturalne sięgam dość rzadko. Jestem snobką i lubię kosmetyki znanych marek ale są takie firmy, które od razu chwytają za serce i taka też jest rodzinna mydlarnia Cztery Szpaki. cztery Szpaki to młoda, rodzinna firma prowadzona przez Tomka i jego żonę - pomagają im oczywiście synowie - Józio i Jurek. I chociaż chłopaki mają 2 i 3,5 roku, to jak mówi Tomek "wprowadzają do firmy twórczy chaos".


Tomek z żoną założyli własną mydlarnię, bowiem od zawsze robili coś z niczego -  zajmowali się szeroko pojętym rękodziełem: warzyli piwo, robili sery i ubrania. O tradycyjnie wytwarzanych kosmetykach przeczytali kilka lat temu na przypadkowo znalezionym amerykańskim blogu i totalnie przepadli. Piwo i sery poszły w odstawkę, Tomek i jego żona skupili się na mydle. Na początku nie myśleli o robieniu na tym pieniędzy, jednak ich kosmetyki znikały wśród rodziny, bliższych i dalszych znajomych, tak szybko, że… nie mieli wyjścia i postanowili skierować przedsięwzięcie na profesjonalne tory.


Od początku radość "szpaków" wzbudzał fakt, że można robić kosmetyki bez dodawania do nich niepotrzebnej chemii, utrwalaczy, parabenów, dziwnych barwników. Szpaki hołdują zasadzie: "nie używamy w naszych produktach żadnej chemii. Robimy dobre zdrowe rzeczy i cieszymy się, że możemy się nimi z Wami podzielić". Czyż ich filozofia nie jest piękna?


Cztery Szpaki to oczywiście w głównej mierze naturalne, ręcznie wykonywane mydełka ale nie tylko. W ofercie Szpaków mamy bowiem musy do ciała, peelingi, herbaty do kąpieli oraz hydrolaty. Wszystko mega naturalne i delikatne dla naszej skóry. 

Mydła są tworzone ręcznie metodą na zimno. szpaki nie używają maszyn i skomplikowanych algorytmów – cały proces to czyste rzemiosło. Każda kostka mydła jest dzięki temu inna i nie zawsze wygląda tak, jak ta na zdjęciu w internecie. Wszystkie produkty są tworzone bez użycia surowców pochodzenia zwierzęcego.


Moje serce podbił peeling Róża i Baobab - cukrowo-różany o zapachu drzewka różanego i grejpfruta. Peeling, dzięki cząstkom pestek dzikiej róży i kryształkom cukru trzcinowego, idealnie złuszczy martwy naskórek i pobudzi krążenie. Oleje w nim zawarte pozostawią skórę gładką, nawilżoną i odżywioną.Zawarty w nim Olej z baobabu wspomaga regenerację skóry, nawilża i odżywia, zawiera witaminy: A, E, D i F. Masło shea to bomba witaminowa – dzięki niemu skóra wygląda młodziej, jest odżywiona, nawilżona i sprężysta. Olej jojoba działa antyoksydacyjnie, nawilża i zmiękcza, a olej lniany pomaga utrzymać gospodarkę wodno-tłuszczową skóry w zdrowej równowadze i wspomaga usuwanie wolnych rodników. Wszystkie oleje użyte w peelingu są nierafinowane i tłoczone na zimno. Naturalne olejki eteryczne – z drzewka różanego i grejpfruta – oprócz wspaniałego aromatu, zapewnią Ci odprężenie i poprawę nastroju. Peeling kosztuje 32 zł i ma 6 miesięcy ważności. 


Drugim ulubionym produktem od Szpaków jest puszysty Mus do ciała Konopie i Pomarańcza. Jego energetyzujący zapach pobudza o poranku a skóra po jego zastosowaniu jest doskonale nawilżona i jedwabiście gładka. Mus po zetknięciu ze skórą zamienia się w aromatyczny olejek, ale nie tłuści on skóry - bowiem tego nie lubię. Okrywa skórę delikatnym woalem a ta w mig odzyskuje spręzystość i gładkość. 

Mus do ciała skomponowany został z masła shea i tłoczonych metodą na zimno olejów: kokosowego, konopnego, lnianego i oleju arganowego. Produkt ma konsystencję gęstej bitej śmietany, która rozpuszcza się po zaaplikowaniu na skórę i momentalnie się wchłania. Olejki eteryczne: mandarynkowy, pomarańczowy i imbirowy przywołują skojarzenie z ciepłem, słońcem i radością życia. I taki właśnie jest ten mus. Kiedy po raz pierwszy go użyłam, powiedział "ojej, magia" nabieramy go bowiem a on pod wpływem ciepła naszego ciała całkowicie zmienia swoją puszystą konsystencję i zamienia się w olejek. Data przydatności to rok. Mus kosztuje 29 zł.


Mydło do włosów na konopnym sznurku? Tego jeszcze nigdy nie miałam. Mydło, dzięki wysokiej zawartości oleju rycynowego, sprawi, że włosy staj się silniejsze, gęstsze, dobrze się rozczesują a po jego zastosowaniu nie jest konieczna nawet odżywka. Mycie włosów tym mydłem to ogromna przyjemność – piana jest gęsta, obfita, kremowa - to co uwielbiam! A fajny sznurek z pętelką pozwala powiesić mydło pod prysznicem oraz pomoże dobrze chwycić kostkę. Szampon rekomenduje też mężczyznom, którzy nie lubią stosować tradycyjnych "kobiecych" szamponów. 


Do cery problematycznej z niedoskonałościami polecam szczególnie naturalne mydełko Różowy Grejpfrut z glinką francuską. Mydło z gęstą, stabilną i kremową pianą – doskonałe nadaje się do mycia całego ciała, twarzy a nawet włosów (dzięki dodatkowi oleju rycynowego). Przyjemny grejpfrutowy aromat pobudza i wprowadza w dobry nastrój. Różowa glinka francuska dodana do mydła zawiera mikroelementy, które tonizują, oczyszczają, wyrównują koloryt skóry, a nawet minimalizują widoczność blizn. Ja tym mydłem myłam ciało oraz twarz. Skóra jest doskonale oczyszczona, pory odblokowane a wypryski na buzi pojawiają się dużo rzadziej. Cena tego mydełka to 16 zł a data ważności to rok.


Na uwagę zasługuje również czarne jak sadza mydło węglowe. co prawda jeszcze się za nie nie zabrałam, ale to mydło to również panaceum dla cery problematycznej. Dodany do mydła węgiel aktywowany absorbuje zanieczyszczenia, otwiera i oczyszcza pory, rozjaśnia i wyrównuje koloryt skóry. Pomimo czarnego koloru kostki – piana jest śnieżnobiała, bąbelkowa. Mydło polecane dla cery zaskórnikowej, trądzikowej, łojotokowej, z przebarwieniami. Jego cena to 16 zł.


Jako wielka fanka tonizowania skóry oraz hydrolatów - postawiłam na hydrolat lawendowy zamknięty w szklanej buteleczce z atomizerem. Hydrolat ma delikatny zapach lawendy i po prostu psikam sobie nim na buzię nadmiar zmywając delikatnie wacikiem. 

Hydrolat (woda kwiatowa) powstaje podczas destylacji kwiatów, po oddzieleniu olejku eterycznego. W jego skład wchodzą rozpuszczalne w wodzie cząstki roślinne oraz niewielka ilośc olejku eterycznego. Hydrolat lawendowy polecany jest do każdego rodzaju cery. Działa kojąco, łagodząco, gojąco, antyoksydacyjnie i regenerująco. Zastępuje tonik i mgiełkę do twarzy i ciała. Doskonale działa na włosy farbowane, sprawia że kolor nie płowieje, a włosy dłużej wyglądają świeżo - o tej opcji jeszcze nie próbowałam :) Ale fakt, iż skóra twarzy tonizowana tym hydrolatem odzyskuje wewnętrzny blask, jest dobrze nawilżona i uspokojona. Hydrolaty u szpaków kosztują 26 zł a oprócz lawendowego w ofercie znajdziecie też hydrolat jaśminowy oraz z róży damasceńskiej.


Jeśli jesteście fankami natury, szukacie nietuzinkowych kosmetyków z duszą i sercem, to koniecznie zajrzycie do mydlarni Cztery Szpaki, a gwarantuję Wam, że się nie zawiedziecie. Tomkowi i jego żonie życzę dalszych sukcesów i tego aby Cztery Szpaki rozwijały się dalej i produkowały coraz więcej tak wspaniałych i pachnących kosmetycznych smakołyków. 

34 komentarze:

  1. Jak mi się to podoba! :-) Wszystko to bardzo apetycznie wygląda na zdjęciach, kosmetyki naturalne lubię i głównie takich używam (i o takich piszę ;-)), a do tego jeszcze ta pasja, którą dzielą się twórcy tych cudeniek.

    Ogarniam się właśnie po powrocie z urlopu i mam masę roboty, ale i tak muszę jeszcze wieczorem zajrzeć na ich stronę. :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zdjęcia. Uwielbiam je.
    Wczoraj zrobiłam u nich zamówienie.
    To firma z mojego rodzinnego Podlasia.
    Już nie mogę doczekać się mojego zamówienia, mam nadzieję, że wszystko się spisze i będę mogła ich tylko chwalić i chwalić, i oczywiście polecać rodzinie i znajomym z Białegostoku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niezmiernie mnie to cieszy :) polecam polecam i jeszcze raz polecam

      Usuń
  3. Ale super to wygląda! Chciałabym wszystko!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wybuchniesz śmiechem, ale przeglądając czytnik na bloggerze przeczytałam 'cztery szpinaki' i zastanawiałam się nad składnią :P Kosmetyki mają ciekawe proste opakowania i etykiety, a ich konsystencja aż kusi by wsadzić tam paluchy i wypróbować już teraz :) No i te oryginalne połączenia - sezam z kolendrą <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj w musy to od razu paluchy wsadziłam

      Usuń
  5. Ciekawe produkty :) Zainteresowałaś mnie tymi musami :) i to połączenie róży i baobabu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Widać, że produkty są naturalne! Aż miło się czyta o ręcznie robionych kosmetykach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i to rzeczywiście nie sciema - kazdy kosmetyk jest ręcznie robiony i pakowany

      Usuń
  7. Ta marka bardzo szybko się rozwija :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie słyszałam wcześniej o tej marce, ale zainteresowałaś mnie tym wpisem. Mus do ciała Konopie i Pomarańcza zdecydowanie mnie zaciekawił, ciekawa jestem zapachu. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O! Na pewno przetestuję, zwłaszcza że poza fajnym składem mają jeszcze dwa wielkie plusy - jak na tak naturalne kosmetyki mają bardzo przyjemne ceny i długie terminy przydatności do użycia. Do szału doprowadzają mnie kosmetyki, których po prostu nie da się zużyć w terminie (ileż kremu pod oczy można nałożyć dziennie?).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej wyjęłas mi to z ust - mam dokładnie takie same przemyślenia!!!

      Usuń
  10. Bardzo podoba mi się filozofia firmy :) Wprawdzie to pierwszy raz, kiedy czytam o Czterech Szpakach, ale na pewno przyjrzę się dokładniej asortymentowi firmy, bo cenię sobie naturalne kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego własnie powstał ten wpis!!! I nie jest to post sponsorowany - ta marka po prostu ścisnęła mnie za serce

      Usuń
  11. Aż się serce cieszy, gdy rodzima firma tworzy takie cuda! Nic tylko kupować ;) Peeling zaciekawił mnie najbardziej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. peeling jest super - nie potrzeba po nim już balsamu

      Usuń
  12. Mmm zapowiada się bardzo ciekawie! Opakowania, składy kuszą niesamowicie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. opakowania są proste, ekologiczne i po prostu słodkie - bardzo mi sie podobają nawet wlepki na opakowaniach

      Usuń
  13. Lubię takie kosmetyki z duszą :) dużo jest teraz takich marek, ale ta wygląda wyjątkowo - mają super opakowania :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dopiero od niedawna interesuję się kosmetykami naturalnymi. Kusisz do wypróbowania tej firmy. Po tym, co o nich napisałaś aż chce się spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ale ekstra, wszystko bym zgarnęła do pękającej już w szwach szafki łazienkowej! a takie minimalistyczne opakowania są czadowe!

    OdpowiedzUsuń
  16. nie pod tym postem sorki ...ale chciałam spytać o podkłady a mianowicie Laury Candleglow ...jestes zadowolona nadal bo zastanawiam się nad zakupem moja cera mieszana wkierunku suchej? Trochę sie błyszczy i włazi w pory ale z kolei pieknie wygładza mam 40 lat i na tym także mi zależy:)
    czytałam równiez o innych u CIEBIE z Shiseido oraz Naked poleecisz cos kochana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu - przepraszam ze teraz ale dopiero wróciłam z urlopu. Aktualnie moim ulubieńcem za rozsądną cenę jest Urban Decay NAKED i to jego z całym sercem Ci polecam!!!!

      Usuń
    2. on ma chyba wykończenie nieco pudrowe nie? a jaki masz numer bo TY CIEMNIEJSZA OD MNIE

      Usuń
    3. ja mam numerek 3,5 - dla mnie jest idealny. On nie ma wykończenia pudrowego - jest nawilżający, lekko rozświetla skórę i matuje moją mieszaną skórę na jakieś 5 godzin. Ale daje świetny naturalny efekt i nie widać go na buzi.

      Usuń
  17. Bardzo zachęcająco te produkty wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń