czwartek, grudnia 18, 2014

Bee Pure czyli naturalny botoks spod znaku pszczoły

Stała się rzecz straszna - z mojego bloga usuwając kilka starych konkursowych postów usunęłam niechcący kilka ważnych dla mnie recenzji. Między innymi zniknęła recenzja kosmetyków Bee Pure. Z uwagi na fakt, iż te kosmetyki są moim odkryciem mijającego roku, postanowiłam raz jeszcze napisać o nich kilka słów. Pewnie nie uda mi się odtworzyć tamtej recenzji w którą włożyłam całe swoje serce ale spróbuję.  


Kosmetyki Bee Pure to naturalne kosmetyki anti-ageing z modem Manuka UMF 20+ i jadem pszczelim, które przywędrowały do nas z dalekiej Nowej Zelandii a ich dystrybutorem jest firma Bee Yes, która chociaż w chwili obecnej posiada w swojej ofercie tylko kosmetyki Bee Pure to w najbliższym czasie planuje wzbogacić i rozszerzyć ofertę o inne produkty na bazie miodu, jadu pszczelego, propolisu, mleczka pszczelego, czy pyłku kwiatowego jako aktywnego składnika w kosmetykach.

W ofercie Bee Yes znajdują się trzy cudowne produkty: serum Bee Pure Bee Venom Serum, krem pod oczy Bee Pure Bee Venom Eye Cream oraz maseczkę do twarzy Bee Pure Bee Venom Mask - to kosmetyki obok których nie da się przejść obojętnie. 



To w istocie płynne złoto (zawiera drobinki 24-karatowego złota) - otula naszą twarz złocistymi drobinkami i delikatnie ją nawilża. Jest idealne do stosowania na dzień, jako baza pod podkład lub na noc pod ulubiony krem. Jest bardzo rzadkie (musimy uważać podczas dozowania bo lubi sobie zbyt mocno wytrysnąć z dozownika a szkoda aby taki drogocenny produkt nam się zmarnował) ale niesamowicie wydaje - już jedna - dwie pompki wystarczają aby nasza twarz roziskrzyła się milionem złotych (ale nie brokatowych) drobinek. Serum nie tylko nawilża ale też odświeża skórę która w mig staje się promienna i gładka. 


Bee Pure Venom wygładza też drobne zmarszczki ale nie ściąga przy tym skóry to bardzo ważne bo nie ma niczego gorszego od ściągniętej i zbyt napiętej skóry. Zimą to słońce zamknięte w buteleczce - po jego nałożeniu nie tylko lepiej wyglądamy ale od razu mamy lepszy humor a latem sprawi, że nasza szara po zimie buzia od razu odzyska piękny blask.

Skład: oczyszczony jad pszczeli z peptydami, miód manuka o unikalnym faktorze UMF20+ pochodzący z Nowej Zelandii, 24-karatowe złoto w postaci drobnych płatków, aloes.

Składniki według INCI: Aqua/Water, Hydrolyzed Wheat Protein, Marine Collagen, Glycereth 26, Bis-PEG-18 Methyl Ether Dimethyl Silane, Dimethicone (and) Dimethiconol, Acrylates C10-C30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Phenoxyethanol, Manuka Mel (Honey) UMF 20,Tocopheryl Acetate (Vitamin E), Aloe Barbadensis Leaf Extract (Aloe Vera), Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, Ascorbic Acid (Vitamin C), Niacinamide (Vitamin B3), Calcium Pantothenate (Vitamin B5), Pyridoxine HCI (Vitamin B6), Pigment (Cl. 77000)Parfum, Menthyl Lactate, 24K Gold ( as Gold Leaf) Cl. 77480, Bee Venom (Apitoxin), Beta Carotene



Krem pod oczy na jadzie pszczelim Bee Pure Bee Venom Eye Cream został tak zaprojektowany, aby chronić delikatną skórę wokół oczu i jednocześnie naprawiać jej uszkodzone komórki. Przynosi natychmiastowy efekt liftingu, rozjaśnienia oraz wygładzenia skóry, a jednocześnie działa przeciwzmarszczkowo poprzez stymulację produkcji kolagenu i elastyny.

Ma gęstą i treściwą konsystencję - i pomimo zawartości jadu pszczelego, jest niezwykle delikatny dla oczu. Nawet, gdy krem niechcący dostanie się do naszego oka - nie szczypie i nie wywołuje łzawienia. Mocno nawilża ale i liftinguje skórę pod oczami - wzmacnia delikatne okolice oka i niweluje obrzęki. To krem z mocą lasera - który rzeczywiście działa. Dla skóry dojrzałej będzie panaceum nie tylko na zmarszczki ale i na "worki" pod oczami.


Składniki według INCI: Aqua (Water), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Glyceryl Stearate, Caprylic Capric Triglyceride, Stearic Acid, Montanov 68 (Cetearyl Glucoside Cetearyl Alcohol), Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Sodium Stearoyl Lactylate, Theobroma Cacao Seed (Cocoa) Butter, Leptospermum Scoparium Mel (Manuka) Honey, Lavandula Angustifolia (Lavender 30/40) Oil, Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Extract, Gluconolactone, Manuka Mel (Honey) UMF 20, Phenoxyethanol, Potassium Sorbate, Tocopheryl Acetate (Vitamin E), Aminomethyl Propanol, Leptospermum Scoparium (Manuka) Leaf Oil, Bee Venom


Jest to już druga generacja maseczki do twarzy na bazie jadu pszczelego, która zawiera najwyższej jakości miód Manuka pochodzący z Nowej Zelandia z unikalnym, antybakteryjnym faktorem UMF 20+ . Maseczka dostarcza zarówno natychmiastowych, jak i długotrwałych korzyści w wyglądzie twarzy. Efekt natychmiastowy to mikroobrzęki wywołane przez jad pszczeli, które wygładzają skórę, zmniejszając widoczność zmarszczek. Jad pszczeli stymuluje również produkcję białek: kolagenu i elastyny, co zapewnia długotrwały efekt odmłodzenia. Kremu/ maseczki można stosować do dwóch razy dziennie, jako kremu pielęgnacyjnego na dzień/ na noc lub jako maseczki na specjalne okazje.


Ten produkt to hit hitów tego roku - jako zwolenniczka botoksu w strzykawce, znalazłam botoks w słoiczku, bowiem ta maska daje efekty bardzo podobne do tych po zastosowaniu toskyny botulinowej - w mig wygładza wszystkie - nawet dość głębokie zmarszczki nie wywołując przy tym nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia skóry. Jest bardzo gęsta, kremowa i niezwykle wydajna. Ma delikatny, praktycznie niewyczuwalny zapach.

Pierwsze uczucie jakie daje skórze to lekkie mrowienie połączone z uczuciem chłodu - w pierwszej chwili przestraszyłam się, że to efekt uboczny i jestem uczulona na jad pszczeli, ale to uczucie mija po kilku minutach. Maseczka wchłania się całkowicie i rzeczywiście możemy stosować ją jak krem - nakładając zdecydowanie mniejszą jej ilość. Po zmyciu maski skóra jest gładsza, uzyskuje idealne napięcie a wszystkie zmarszczki i drobne załamania są perfekcyjnie wygładzone. Stosowana regularnie co drugi dzień pozwala na utrzymanie tego efektu przez dłuższy czas. Maska nie wysusza skóry, nie zapycha porów a skóra jest dzięki niej świetnie odżywiona. Rzeczywiście dzięki tej masce dzieje się magia.


Składniki według INCI: Aqua (Water), Glycerin, Stearic Acid, Theobroma Cacao Seed (Cocoa) Butter, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Decyl Oleate, Caprylic Capric Triglyceride, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Leptospermum Scoparium Mel (Manuka) Honey, Carbomer, Leptospermum Scoparium (Manuka) Leaf Oil, Pea (Pisum sativum) Extract, Hydrolyzed Wheat Protein, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, Manuka Mel (Honey) UMF 20, Ascorbic Acid (Vitamin C), Tocopheryl Acetate (Vitamin E), Phenoxyethanol, Potassium Sorbate, Menthyl Lactate, Niacinamide (Vitamin B3), Calcium Pantothenate (Vitamin B5), Pyridoxine HCI (Vitamin B6), Beta Carotene, Bee Venom (Apitoxin).


Reasumując, Bee Pure to najlepsze produkty anti-aging, jakie do tej pory stosowałam, bowiem producent nie rzuca swoich obietnic na wiatr. One rzeczywiście działają i chociaż nie są tanie, bowiem Krem pod oczy kosztuje 179 zł, Maseczka kosztuje 259 zł a Serum 209 zł, to uważam, że kobiety zamiast męczyć się z zabiegami medycyny estetycznej, które dodatkowo są bardzo kosztowne, powinny zainwestować w serię Bee Pure. Koszt całej serii równa się jednemu zabiegowi z botoksu na jedną okolicę a taki zabieg musimy powtarzać co 6 miesięcy.

30 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. no dokładnie a wiesz jak się namęczyłam aby znowu coś sklecic ech... chociaż częśc fotek zachowałam resztę na szybko dorobiłam

      Usuń
  2. nie miałam okazji ich używać, jednak czytałam na ich temat tyle pozytywnych opinii. robią wrażeni i intrygują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te kosmetyki rzeczywiście działają cuda z dojrzałą cerą

      Usuń
  3. ja mam próbeczki, bardzo jednak interesuje mnie serum

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem co gorsze notki czy komentarze:) pamiętam jak przez przypadek usunęłam ok 100 komentarzy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej i jedno i drugie koszmar każdej blogerki - wiesz recenzja w sumie jest do odtworzenia - ja usiadłam i raz jeszcze napisałam ale komcie.... współczuję

      Usuń
  5. nigdy nie miałam z nimi doczynienia

    OdpowiedzUsuń
  6. Uu... wyglądając ciekawie, ale ja bym nie mogła :( od lat uczulona jestem na jad bzykaczy :(

    OdpowiedzUsuń
  7. ciekawie są, ale jednak drogie... choć porównując do zabiegów faktycznie nie ma co porównywać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie dlatego porównałam ceny - a jak ktoś się boi igieł to niech używa pszczółek

      Usuń
  8. Po raz pierwszy czytam o tych kosmetykach. Serum jak dla mnie zostawia za dużo drobinek. A co do skasowanych postów - współczuje, wyobrażam sobie jak bardzo musisz być zła. Tyle pracy poszło na marne....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja kocham te drobinki - jak nałożę podkład to nie sa tak widoczne ale skóra jest pięknie rozświetlona

      Usuń
  9. Mnie zawsze kusi wszystko, co pszczółkowe ;) Więc i ta seria wydaje mi się bardzo interesująca :)
    Aguś, czy można te kosmetyki kupić stacjonarnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justi - niestety nie - tylko przez internet

      Usuń
    2. Stacjonarnie można kupić kosmetyki w wybranych salonach kosmetycznych w Warszawie, Krakowie, Sanoku, Przemyślu - o szczegóły zapraszam na emaila: info@beeyes.pl :)

      Usuń
    3. oooo no proszę :) co fachowa odpowiedź to fachowa odpowiedź, dzięki Bee Yes <3

      Usuń
  10. Te kosmetyki bardzo kuszą, zwłaszcza to złote serum, ale na razie ceny są dla mnie ciut za duże ;) Może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ceny nie są niestety niskie ale warto zainwestowac jeśli szuka się dobrych kosmetyków anti-aging

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. ja jestem w nich zakochana to definitywnie mój hit tego roku

      Usuń
  12. pamiętam twój post o tych kosmetykach, pamiętam, że strasznie się na nie napaliłam wtedy, kupiłam od razu próbki, a na mojej liście must have wpisane są one już dawno, szczególnie krem pod oczy i oczywiście maseczka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a post wyleciał w kosmos - myślałam że sie popłaczę

      Usuń
  13. A czy Ty wiesz ze zeby wyprodukować taki kremik traktuje sie pszczoły prądem i to te zwierzęta dzięki którym żyjemy i nie jestem tu żadnym psychoekofanem po drugie ja zawsze zaczym coś kupie szukam informacji w internecie czy dana firma po prostu nie zabija nigdy w życiu nie kupiłabym czegoś co przykłada rękę do zabijania zwierząt i następne nauczmy sie tego ze sie starzejemy możemy coś spowolnić ale zmienić sie tego nie da lepiej starzeć sie z godnością niż wyglądać jak te wszystkie pobotoksowane lalki i jeszcze coś mam znajomego chemika i wież mi nawet w kremie za 700 euro nie ma nic ekskluzywnego ( dzięki niemu zreszta wiem dużo wiecej o składnikach ) firmy kosmetyczne nas oszukują wymyślają nazwy starych składników i piszą ze to ci wstrzyma a to ci napnie nawet w kremach za 1200 euro w składzie nie ma nic co by kosztowało (15-20 euro )wiec lepiej byc świadomym konsumentem wtedy zostają nam w kieszeni i pieniądze i czas pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli ludzie chorzy na AIDS i stwardnienie rozsiane czy zwyrodnienia kręgosłupa tez maja umierać - skoro w terapii również stosuje się jad pszczeli?

      Usuń
  14. Po pierwsze rząd USA od lat 80 tych zablokował produkcje leków z jadem pszczelim gdyż jest ona nieopłacalna i nieskuteczna po drugie od śmierci i zmarszczek nie uciekniemy choćbyśmy byli miliarderami lepiej byc świadomym konsumentem i człowiekiem niż dawać sie oszukiwać przez całe życie i po ostatnie uważam ze ta dyskusja jest bezcelowa gdyż od 10 lat choruje na zwyrodnienie kości ścięgien i kręgosłupa i nie jest to reumatyzm i nigdy w życiu nie kupie czegoś co uśmiercilo żywa istote choćby nie wiem jak by mi to miało pomoc pozdrawi serdecznie życzę miłego dnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Maxi B- oczywiście szanujemy Twoje zdanie, ale czy nie warto się zastanowić, iż jeśli natura stworzyła pszczoły wraz z jej bogactwami: jadem pszczelim, mleczkiem pszczelim, propolisem, nie mówiąc już o miodzie, a człowiek potrafi to wykorzystać w słusznym celu - to tylko się cieszyć! Jest nawet specjalna dziedzina nauki - zwana apiterapią - która mówi o leczeniu właśnie tymi darami ula. Jak wspomniała Siouxie jad pszczeli jest m in. wykorzystywany do walki z HIV, reumatologii, do walki z trądzikiem - dopiero od niedawna wykorzystywany w kosmetyce... Chyba lepiej mieć naturalne składniki w kosmetykach, aniżeli chemię? A pszczółkom tylko dziękować :) Pozdrawiamy!

      Usuń