sobota, stycznia 18, 2014

Warsztaty z Lirene czyli wizyta w siedzibie i laboratorium Dr Irena Eris

Takie spotkania organizowane przez marki kosmetyczne lubię i cenię najbardziej. Bowiem jest to połączenie przyjemnego z pożytecznym. W ubiegły wtorek, wraz z zaprzyjaźnionymi blogerkami udałyśmy się na wycieczkę do raju, czyli siedziby firmy Eris w Piasecznie.


Oprócz prezentacji nowości marki Lirene a jest to seria kremów przeciwzmarszczkowych PROTECT dedykowanych różnym grupom wiekowym 25+, 35+, 45+, 55+, 65+ - wzięłyśmy udział w warsztatach w specjalnie stworzonym dla nas laboratorium. Ubrane jak prawdziwi chemicy - w okularki oraz fartuchy - miałyśmy sklasyfikować, na podstawie konsystencji bazy i zapachu olejków eterycznych, kremy dla różnych grup wiekowych, co wbrew pozorom nie było takie proste. 


Miałyśmy też okazję być w głównym laboratorium marki, które ja nazwałam "miejscem, gdzie dzieje się magia" - tam właśnie tworzone są wszystkie produkty Eris, Lirene i Under Twenty przed trafieniem na taśmę produkcyjną i na półki sklepowe. Po drodze zajrzałyśmy też do laboratorium testów in vitro, gdzie kosmetyki są testowane na hodowlach komórkowych (a nie na zwierzętach). Bowiem testy in vivo, czyli na probantach, są prowadzone w Warszawie w Pałacyku Eris przy ul. Puławskiej.


Następnym punktem programu było wyjaśnienie nam pojęcia glikacji na przykładzie... bezy, bowiem po zjedzeniu posiłku bogatego w cukier prosty, stężenie glukozy we krwi wzrasta a insulina nie radzi sobie z jej przetwarzaniem, wtedy to cząsteczki glukozy przyłączają się do białek w komórkach i je niszczą. To właśnie jest proces glikacji. Dlatego też zostałyśmy poczęstowane najlepszą jaką jadłam w życiu bezą a potem dekorowałyśmy swoje własne beziki, które zabrałyśmy do domu. Czyli glikacja została blogerkom zapewniona w 100%.


Oprócz słodkości, był również suto zastawiony "paśnik", bowiem po całym dniu blogerki były głodne jak wilki i z wielką ochotą poddałyśmy się ploteczkom przy pysznym jedzonku.


Jak zwykle dziękuję Ani i Magdzie - naszym Paniom Eriskom - za fajne popołudnie a dziewczynom za bezcenne pogaduchy. Do następnego!!!

37 komentarzy:

  1. tak mi szkoda, ze nie moglam pojechac, glupia grypa, nie miala kiedy przyjsc, buuuu:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nam Ciebie tez brakowało a latasz po tych eventach i złapałaś jakieś paskudztwo

      Usuń
  2. Fajnie zobaczyć Was razem!
    Uwielbiam te Twoje masywne naszyjniki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wszystkim jest dobrze w takich dużych koralach ale ja je uwielbiam

      Usuń
  3. Przekaż koleżance, że białe rajstopy zakłada się dwa razy w życiu: na komunię i na ślub, i to są dwie okazje, na których założenie białych rajstop się kończy. Sorry...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to akurat Ania - Pai Eriska :)
      a ja noszę białe ażurowe grube rajtki do jakiś fajnych tunik :)

      Usuń
    2. To weź to Siouxie do siebie rly. Niestety żadna biel w rastopie dobrze nodze nie robi. Poza ślubem i komunią - dziękujemy państwu, do widzenia :)

      Usuń
  4. zazdroszczę takiej wyprawy! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak już mówiłam wyglądałaś jak moja profesorka z laboratoriów :D Ale Ty wyglądasz zdecydowanie sympatyczniej :) Takie laboratorium dla mnie to czysta bajka :D Zazdraszczam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wiem wiem :0 ale teraz już się czeszę znowu z grzywką - jakoś młodziej wyglądam :)

      Usuń
  6. Bardzo pozytywne spotkanie. Fajnie w tych fartuchach wyglądacie.
    A te małe beziki cudne. Zjadłabym :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. beziki zjadł mój tata - smakowały mu bardzo

      Usuń
  7. Być w tak szczególnym miejscu i dowiedzieć się tylu ciekawych rzeczy.. Zazdroszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zazdroszczę tej wizyty i bezików. Głodna się zrobiłam. :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie będę zbyt oryginalna, jeśli napiszę, że zazdroszczę tych warsztatów... Sama chętnie zobaczyłabym takie "magiczne" miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne zdjęcia i relacja! wygląda na rzeczywiście dobrze zorganizowany i przemyślany event. Można się czegoś ciekawego dowiedzieć, wszystko wydaje się dopięte i estetycznie przygotowane - super! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda Lirene zawsze się stara i wszystko dopina na ostatni guziczek

      Usuń
  11. Bardzo podoba mi się zabawa z przyporządkowywaniem bazy kosmetyku do poszczególnych grup wiekowych:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Siouxie, Ty nawet kolorystycznie sie tam pieknie wpasowalas:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no własnie też zauważyłam to dopiero na fotkach ha ha :) fajnie się komponuję w tym ślicznym tłem

      Usuń
  13. Wowo! ale fajnie :) zazdroszczę :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam oglądać zdjęcia z takich spotkań ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. warsztaty musiały być niesamowite :)))) niesamowicie zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ale super, tylko pozazdrościć :)

    OdpowiedzUsuń
  17. widzę,ze rewelacyjnie zaplanowane te warsztaty, a marka Lirene sama w sobie potrafi zaskoczyć, ciekawym rozwiązaniem było przygotowywanie przez Was bazy :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Na pewno było świetnie i wyniosłyście z warsztatów wiele pożytecznych informacji.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, zwłaszcza że nie miałam pojęcia o tym iż laboratorium jest dość małe a tam powstają wszystkie kosmetyki :) myślałam że to jakaś wielka hala będzie ale widocznie pomyliłam z produkcją ha ha

      Usuń
  19. Oj, no to mnie zaskoczyłaś tą informacją. ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ależ fantastyczne spotkanie! Ciekawe doświadczenie, super! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Tak oglądam te zdjęcia z tych warsztatów i strasznie chciałabym być na waszym miejscu. Bardzo ciekawa jestem jak wygląda takie labolatorium

    OdpowiedzUsuń
  22. Na pewno niezapomniane spotkanie i przynajmniej idzie coś z niego wynieś w głowie :) Super :)

    OdpowiedzUsuń