niedziela, stycznia 05, 2014

Moja przygoda z mierałami czyli cienie prasowane Lily Lolo Shrinking Violet

Właśnie rozpoczęłam swoją przygodę z kosmetykami mineralnymi Lily Lolo. Przyznam szczerze, że kiedy otrzymałam propozycję współpracy z Costasy to byłam w siódmym niebie, bowiem od dawna podziwiałam wpisy na ich temat u Agowe Petitki, Idalii oraz Candy Killer.

W końcu i ja mam swoje Lily Lolo i cieszę się jak głupia. Jeśli chodzi o cienie, to postawiłam na prasowane - z sypkimi (z moim "talentem" mogłabym sobie nie poradzić). Mój wybór padł na Shrinking Violet (po wpisie Idalii wiedziałam, że muszę je mieć) - to duet składający się z delikatnego, lekko połyskującego cielistego koloru połączonego z przydymionym fioletem. Duet wręcz stworzony dla mnie. 

zdjęcie zrobione z fleszem
zdjęcie w dziennym świetle
zdjęcie z fleszem
i w świetle dziennym

Cienie zamknięte są w malutkim i poręcznym opakowaniu, nie mają dołączonej pacynki ale ja nakładam je pędzlem. Podczas aplikacji nie oprószają się i nie kruszą, są bardzo aksamitne i całkiem nieźle napigmentowane. Powiem tak - nie można sobie nimi zrobić krzywdy, nawet jeśli nie jest się mistrzem pędzla tak jak ja. Z ich pomocą maluję oczy dosłownie w kilka minut i za każdym razem mi się to udaje - dawno nie miałam cieni, z którymi tak dawałabym sobie radę. Nie stosowałam ich z bazą ale bez bazy utrzymują mi się na oczach około  6-8 godzin - uważam, że to bardzo dobry wynik.

Cena cieni prasowanych Lily Lolo to 44,90 zł.

42 komentarze:

  1. Przepieknie! :) Zresztą, ładnemu we wszystkim ładnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha ha :) po prostu tymi cieniami umiem się nawet znośnie umalowac :) buziaki

      Usuń
  2. O ja! Na tych zdjęciach wyglądasz jak laleczka! Pięknie Ci w tych cieniach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo to magia Lily Lolo - cała jestem nimi wymalowana od podkładu poprzez puder i błyszczyk :) a w tych cieniach strasznie się sobie podobam a co tam bedę nieskromna

      Usuń
    2. i masz racje bo wyglądasz pięknie!

      Usuń
  3. Pięknie wyglądają na oku, ten subtelny połysk jest cudny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na własnie - metaliczność tych cieni jest bardzo delikatna

      Usuń
    2. Pewnie też dlatego, tak jak piszesz, trudno sobie nimi zrobić krzywdę. W każdym razie piękne są :)

      Usuń
  4. pięknie wyglądasz .... ciebie bardzo mi sie podobają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję ślicznie - bardzo się starałam aby oddac urodę tych cieni

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Prosty i efektowny makijaż! Poza tym masz piękne korale :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no własnie prosty :) innych nie potrafię a korale to efekt pracy pani artystki Sylwii Noras z Nora Art :) mam trzy pary - każde inne

      Usuń
  7. Jak dla mnie, powinnaś zostać twarzą Lily Lolo :D Za każdym razem, jak pokazujesz ich kosmetyki na blogu, to jestem pod wrażeniem. Wyglądają na twarzy idealnie. A cienie bardzo Ci pasują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha ha twarzą Lily Lolo jest Aga Bil z Agowe Petitki :) dla mnie już nie ma miejsca

      Usuń
  8. Swietnie Ci w tych oczetach, zreszta make-up idealny !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też jestem zadowolona z uzyskanego efektu, thx :)

      Usuń
  9. bardzo ładnie Ci w takich kolorach :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Na powiekach prezentują się fenomenalnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten fiolet jest przepiękny!
    No i bardzo ładnie Ci w takich kolorach :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Na twoich oczach ten fiolet wygląda trochę jak brąz :D Ale cienie do ciebie pasują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to niestety laetsia swiatła zimą a jeszcze nie bardzo potrafię lampa pierścieniową się posługiwac buuu zresztą to nie jest taki typowy fiolet - na dłoni swatche też wyszły lekko brązowe

      Usuń
  13. Odkąd ujrzałam te cienie na blogu Idalii, wiem, że prędzej czy później złożę większe zamówienie w sklepie internetowym Costasy. Ten duet idealnie wpisuje się w moje preferencje kolorystyczne. Przydymiony fiolet jest stworzony do podkreślania załamania powieki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i idealnie się na załamaniu powieki aplikuje - dosłownie jedno pociągniecie pędzlem - nawet ja to potrafię a zazwyczaj nie potrafię

      Usuń
  14. Akurat to są "moje kolory". Coś czuję, że kolejna rzecz leci do wishlisty. One są lekko perłowe, czy po prostu zdjęcie tak wyszło?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, są lekko opalizujące ale bardzo delikatnie

      Usuń
  15. Jak weszłam teraz na Twojego bloga i obejrzałam posta to pierwsza myśl to: "Pięknie oglądać Twoją przemianę i miło że trafiły do Ciebie makijażowe wskazówki" :) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tesa, czekałam na Twój komentarz :) coś czułam że będzie pozytywnie!!! uważnie słuchałam, widzisz?

      Usuń
    2. Jest naprawdę pięknie, jestem z Ciebie dumna :)

      Usuń
  16. Na powiece prezentują się lepiej, ten ciemniejszy nie koniecznie uderza w mój gust ale na oku wygląda ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam masę cieni mineralnych i bardzo je sobie chwalę.. Z resztą mineralne podkłady i pudry również :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ogromnie podobają mi się te kolory:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Pasują Ci te kolory. Ja w takich wyglądam na zmęczoną

    OdpowiedzUsuń
  20. Przepiękne kolory :) też podziwiałam te cienie na wielu blogach :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nigdy nie używałam nic z tej firmy :) Kusisz!
    Pozdrawiam, WingsOfEnvy Blog
    :)

    OdpowiedzUsuń