wtorek, stycznia 14, 2014

Kosmetyczny Japan Style czyli balsam do ust YU-BE

Kosmetyki z Japonii są nowością na naszym rynku. Dewizą Concept Store SHIROI jest wybór najlepszych marek o sprawdzonej skuteczności, opartych na najwyższej jakości naturalnych składnikach. Japońskie marki kosmetyczne zachwycają formułami zawierającymi skoncentrowane składniki, które z jednej strony zachowują naturalną barierę ochronną skóry a z drugiej stymulują ją do regeneracji. 


Marka YU-BE to jedna z najbardziej popularnych marek kosmetycznych w Japonii. Teraz kosmetyki te dostępne są również i w Polsce, dzięki zespołowi Shiroi. 

Z nawilżaniem ust jestem od dawna na bakier - a niestety zimowa porą z moich ust robią się często okropne suchotniki. Rzadko używam sztyftów czy pomadek ochronnych bowiem jakoś nie mam do nich przekonania. Znam słynny Carmex który sprawdził się doskonale zeszłej zimy ale w tym sezonie postanowiłam wypróbować balsam ochronny prosto z Japonii.


To rzeczywiście preparat, który działa jak opatrunek na usta - po nałożeniu czujemy "lekkie mentolnięcie" dziki zawartości kamfory w kosmetyku (mój Carmex też dawał takie uczucie chłodu ale był w tubce i przypominał trochę gęstą maść). Balsam YU-BE dobrze rozprowadza się na ustach i lekko wchłania. Już po jednym zastosowaniu grubszej warstwy na noc, rano po suchych skórkach nie ma śladu a przy regularnym stosowaniu z peelingiem do ust np. od Pat&Rub możemy cieszyć się zdrowymi i nawilżonymi ustami nawet w największe mrozy.

Cena balsamu to 23,50 zł, dla porównania Carmex kosztuje ok. 10 zł za tubkę. Tej zimy YU-BE z pewnością będzie moim sprzymierzeńcem ale jednak w przyszłości powrócę do Carmex.

Balsam do ust YU-BE to terapia nawilżająca do ust z tendencją do przesuszenia. Balsam zawiera tylko naturalne składniki, które zapewniają odpowiednie nawilżenie i odżywienie delikatnej skóry ust narażonej na niekorzystne czynniki zewnętrze, jak wiatr, przebywanie w klimatyzowanych pomieszczeniach, niska temperatura, itd.

Dzięki skoncentrowanej zawartości gliceryny, kamfory i witaminy E przywraca spierzchniętym ustom odpowiedni poziom nawilżenia i odżywia skórę. Wyciąg z aloesu i masła Shea łagodzą podrażnienia i zapewniają Twoim ustom komfort przez cały dzień.

32 komentarze:

  1. Kosztuje więcej, ale z drugiej strony skład ma lepszy niż Carmex ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Japoński rodem z USA :) Skład ma rewelacyjny, samo dobro… Moje usta też zimą wyglądają nieciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha ha ja specjalistką od składów nie jestem ale fajnie, że to wyczaiłyście

      Usuń
  3. jak ty wypatrujesz takie cudeńka? ;)
    przypomniałaś mi że musze sobie zrobić piling do ust... :D

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie tej zimy genialnie sprawdza się pomadka ochronna z Maybeline Baby Lips - wersja niebieska.

    OdpowiedzUsuń
  5. W sumie nie wydaje takiej kasy na balsamy do ust, z prostego względu. Ciągle je gubię, a nie mam potrzeby używać. Nawet zimą. Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  6. fajny ma skład - dobrze, że bez parafiny ;)) jednak się nie skuszę, na razie w zupełności wystarcza mi pomadka Alterra za 4 zł w promocji, z równie fajną recepturą ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na początku przeczytałam You Tube;D
    Ja jestem uzależniona od sztyftów,jak nie mam czegoś do ust przy sobie,czyje jakby mi miały zaraz wyschnąć na wiór;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha ha :) ja często sięgam po błyszczyk multiwitaminowy od IsaDora - pisałam o nim bo i pielegnuje, nawilża i daje delikatny śliczny kolorek

      Usuń
  8. Japonski? Ahhh, czegoz to te amerykanskie firmy nie wymysla dla wyrobienia sobie niszy na rynku. Yu-be to amerykanska wersja Yuskin, produkowane na licencji. Wiec Yu-be nie jest jedna z najpopularniejszych marek w Japonii, bo Yu-be tu po prostu nie ma. Jest za to Yuskin, ale to sa kosmetyki dla babc, i wcale nie sa az tak popularne jak by sie z Twojego wpisu moglo wydawac. W moich okolicznych drogeriach jest (byl? bo ostatnio nie widzialam) tylko jeden typ kremu - Yuskin A.

    Czy Yu-be i Yuskin maja takie same sklady tego juz nie wiem. Na stronie internetowej Yu-be jest bardzo ogolnikowa informacja, ze ich kosmetyki sa produkowane wedlug japonskiej formuly. A to moze oznaczac cokolwiek, nic lub co sie komu podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to bardzo ciekawe o czym piszesz - przyznam szczerze że nie byłam uświadomiona w tej kwestii ale z tego linku tak wynika https://www.joyus.com/beauty/1-2069/japans-top-selling-skin-cream-hosted-by-zoe-ruderman?utm_source=social-share-link&utm_medium=link&utm_campaign=ZLK04NI0001&utm_content=vp2069_japanstops

      Usuń
    2. LOL. Semi-professional promo video od pani, ktorej najprawdopodobniej za to zaplacono. Jak chcesz to porobie zdjecia w drogeriach, a sama zobaczysz, jak bardzo popularny jest Yuskin. (Pani ewidentnie tez nie wiedziala, ze produkt nazywa sie w Japonii inaczej).

      Usuń
    3. jak będziesz miała wolną chwilę to możesz przeprowadzic małe śledztwo :) sama jestem ciekawa ale strona internetowa YU-BE jest przekonywująca - tam jest kupa historii o tym całym Yoshikiyo Nowatari jak to stworzył te kosmetyki- czyli co? wielka ściema czy teoria spisku amerykanów :)

      Usuń
    4. Produkuja to byc moze na licencji, ale nie maja praw do nazwy produktow z jakiegos powodu. Najczesciej w takich przypadkach jest to spowodowane tym co idzie w kosmetyki. Albo tym, ze nie jest to na licencji, a tylko produkt "inspirowany".
      Na stronie Yu-be nie moglam tez znalezc zadnych odnosnikow do oryginalnej japonskiej strony Yuskin, co od razu mnie niepokoi.

      I porownujac Twoje Yu-be do oryginalnego balmu Yuskin:
      http://www.yuskin.co.jp/products/a/06.html
      to co masz rzeczywiscie wyglada na tandetna wersje, ktora obok oryginalu nawet nie lezala.

      Tutaj japonska strona Yuskin:
      http://www.yuskin.co.jp/
      gdzie z kolei nie widze zadnych odnosnikow do wersji amerykanskiej.

      Napisze do obu firm, zobaczymy jakie beda ich odpowiedzi.

      A tym jak bardzo popularne sa ich produkty, to wlasnie zapytalam sie 40 kobiet z ktorymi pracuje. Yuskin ma w domu dwie z nich.

      Usuń
    5. wczoraj sama poszperałam trochę na forum - wiele osób pisało rzeczywiście że YU-BE to amerykański odpowiednik SŁYNNEGO w Japonii Yuskin :) - przekonałaś mnie - jesteś niezły detektyw inwektyw

      Usuń
    6. Oh, Yuskin cieszy sie slawa nadal, ale swoje czasy olbrzymiej popularnosci mialo jakies 20-pare lat temu.
      A czasem jak czytam na obcych forach co ponoc jest slawne w danej chwili w Japonii, to lapie sie za glowe ;-)
      Detektywem nie jestem, po prostu wiem co tu jest w drogeriach ;-)

      Usuń
  9. A, i spojrzalam wlasnie na strone internetowa tego sklepu. W ofercie maja rowniez Mirai Clinical, ktore jest amerykanska firma ze Seattle, ponoc zalozona przez Japonki, ale kosmetyki, pomimo japonskiej nazwy, sa amerykanskie. Kawaii Tokyo to firma z Singapuru, a Kobido to cos w rodzaju sciemy typu MLM, zarejestrowanego w USA, trudnia sie glownie organizowaniem super drogich szkolen i wciskaniem ich super drogich produktow.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś uwielbiałam Carmex, byłam mu wierna i oddana niestety po jakimś czasie, 2 latach, coś koło tego, znudziło mi się właśnie to mrowienie :/ Więc nie wiem czy sięgnęłabym po ten balsam, ale z drugiej strony jestem uzależniona od kosmetyków pielęgnujących usta (nawet nie zasnę bez posmarowania ust) więc wszystko możliwe, że kiedyś go wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja jednak zostane przy nuxe i nivea

    OdpowiedzUsuń
  12. hehe, Japoński, a jednak Amerykański ;) Skład ma dużo lepszy niż Carmex.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. amerykański na japoński rynek ale jak się okazuje YU-BE to najchętniej kupowane kremy w Japonii :) ot takie małe oszustwo made in USA

      Usuń
    2. Nie sa najchetniej kupowane, uwierz mi w koncu. Po pierwsze Yu-be tutaj nie ma. Jest Yuskin, co moze byc tym samym, ale wcale nie musi - musialabym porownac sklady, a strona Yu-be nie jest bardzo chetna do ich wstawienia w internet.

      Osobiscie nie znam nikogo, kto uzywa Yuskin, ale bede pytac sie dalej ;-)

      Usuń
  13. U mnie Carmex się nie sprawdził bo zamiast nawilżyć moje usta to mi je wysuszył.
    Ten produkt zapowiada się bardzo ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czytałam negatywne opinie o Carmexie ale u mnie zeszłej zimy dawał radę :) ten jest jednak bardziej poręczny no i jak pisza dziewczyny ma duzo lepszy skład

      Usuń
  14. Ja nie lubię Carmexu, chociaż sprawdzałam tylko miętową wersję. Nie lubię dodatkowego "zimna" o tej porze roku. Może te inne są lepsze, ale jeszcze na nie nie trafiłam.
    Ten produkt wydaje się być ciekawy. Podoba mi się skład, ale dyskwalifikuje go "mentolnięcie" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jestem fanka mentolnięcia w kosmetykach - olejek tea tree, kamfora to jest to co kocham :)

      Usuń
  15. Ja się teraz zachwycam balsamem z masłem shea o zapachu pierniczków od Organique :D
    To to jest dopiero kojący kompres na usta :D Bo na ciało jeszcze go nie stosowałam (za bardzo jest zbity jak dla mnie).

    OdpowiedzUsuń
  16. OK, dostalam bardzo ogolnikowa odpowiedz od Yu-be. Pan od customer service nie odpowiedzial na moje pytanie czy Yu-be to amerykanski oddzial firmy Yuskin. To pytanie odnosnie zwiazku pomiedzy tymi dwoma firmami zupelnie pominal.

    Powiedzial tylko, ze:
    "The lip balm is made in the U.S. and therefore not the
    same lip balm as Yuskin's in Japan."

    Twierdzi tez, ze:
    "The cream is made by Yuskin-A in Japan (so yes it is identical), but sold
    under the name Yu-Be in most countries outside of Asia"

    Dwie bzdury w tym zdaniu. Nie ma firmy Yuskin-A. Jest firma Yuskin, ktora w swojej ofercie ma krem Yuskin-A i wiele innych produktow. Druga bzdura to taka, ze krem Yuskin-A i krem Yu-be sa identyczne. Nie sa. Sklady maja inne.

    Nadal czekam na odpowiedz od japonskiego Yuskin.

    Czyli wychodzi na to, ze Twoj balm to amerykanski produkt pod inspirowana pseudo-azjatycka nazwa i z Japonia nie ma zupelnie niczego wspolnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestes niesamowita z powodu tego śledztwa bo jak się okazuje ściemniają wszyscy i amerykanie i japończycy... no czekam na dalsze wyniki detektywie :)

      Usuń
    2. Wydaje mi sie, ze patent do oryginalnej formuly kremu nigdy nie zostal zgloszony, wiec mozna go spokojnie klonowac. Na rynku japonskim jest kilka(nascie) kremow, ktore od Yuskin-A roznia sie tylko opakowaniem, nazwami i cenami.
      Japonczycy nie sciemniaja w tym przypadku.
      A Amerykanie maja prawo kopiowac krem, ktory calkiem mozliwe, ze jest mieszany w Japonii, a potem pakowany w USA.
      Jesli juz cos jest nie tak, to raczej w przypadku malo uczciwych dystrybutorow, takich jak ten polski sklep, ktory sprzedaje produkty "inspirowane" jako japonskie.

      Usuń