niedziela, grudnia 29, 2013

Podsumowanie roku czyli moje hity 2013 - pielęgnacja włosów i ciała

Wczorajszy post dotyczący podsumowania roku i hitów w pielęgnacji twarzy oraz makijażu cieszył się ogromną popularnością. Dzisiaj przedstawiam Wam zatem moich ulubieńców w kategorii pielęgnacja włosów oraz ciała. 

Pielęgnacja włosów:


  1. Lakier do włosów Syoss Hold&Flex - daje mega mocne utrwalenie ale nie robi betonu na włosach, które mimo tego, że świetnie się trzymają są również sprężyste i miękkie. Lakiery Syoss należą do moich ulubionych od lat a złota wersja jest chyba najlepsza.
  2. Organiczna odzywka do włosów od Organics Beauty z serii Purple Rose zawiera 90,15% naturalnych składników. Świetnie odbudowuje i nawilża mocno zniszczone i przesuszone włosy. Jest bardzo gęsta, wydajna a butelka 400 ml starczyła mi na jakieś 6 miesięcy. Seria purpurowa róża ma nieziemski i mocno uzależniający zapach.
  3. Organiczny szampon do włosów od Organics Beauty z serii Purple Rose to aż 97% naturalnych składników. Świetnie myje, bardzo dobrze się pieni a włosy po nim są mięciutkie i nie puszą się. Minusem jest to, że jest wyjątkowo rzadki jak na szampon ale za to bardzo wydajny (jeśli nauczymy się go odpowiednio dozować) - już niewielka ilość starcza nam do dokładnego umycia włosów - to chyba najlepszy szampon jakiego używałam w życiu. Niestety już mi się skończył.
  4. I kolejny hit od Organics Beauty - tym razem jest to mgiełka do włosów zielona herbata. Doskonale nawilża przesuszone włosy, zapobiega ich puszeniu się i sterczącym antenkom. Więcej o mgiełce przeczytacie w tym poście. Kosmetyki Organics Beauty są produktami stosowanymi głownie w salonach fryzjerskich a ich niestety dość wysoka cena to konsekwencja tego, iż są jedynymi na świecie praktycznie w 100% naturalnymi kosmetykami do włosów i ciągle są wyróżniane nagrodami a także polecane przez trychologów.
  5. Olejek do włosów Garnier Fructis do włosów bardzo zniszczonych - moje włosy po obcięciu na krótko takie już nie są, ale niewielką ilość olejku wcieram we włosy po każdym umyciu. Dzięki temu są bardziej błyszczące, miękkie i lepiej się układają. Olejek nie obciąża włosów, pięknie pachnie i to w nim uwielbiam. Można go kupić w każdej drogerii.
  6. Emulsja do prostowania włosów od J Beverly Hills Crazy Straight to lekki, średnio gęsty lotion, który nakładam po umyciu włosów aby były idealnie proste i gładkie, bowiem moje włosy kręcą się naturalnie a przy krótkiej fryzurze oczywiście chcę tego uniknąć. Nie obciąża włosów, łatwo się aplikuje i jest niesamowicie wydajny - o kosmetykach od J Beverly Hills możecie obejrzeć filmik w tym poście.
  7. Blow Dry Lotion Root Booster Luxurious Volume od John Frieda to ideał unoszący włosy u nasady i dodający im objętości - możemy powiedzieć "pa" oklapniętej fryzurze. Pomimo mocno alkoholowego zapachu nie wysusza skóry głowy ani włosów i fantastycznie zastępuje pianki, za którymi ogólnie nie przepadam. Tutaj poczytacie więcej o tym kosmetyku.
Pielęgnacja ciała:


  1. Multifunkcyjny balsam do ciała 10 w 1 od AA to mój ukochany balsam do ciała "ever" - pięknie ale dziwnie pachnie, doskonale nawilża skórę nawet najbardziej przesuszoną i lekko ją rozświetla. Dawno nie miałam balsamu, który rzeczywiście działałby tak jak bym tego chciała, a tutaj taka niespodzianka - rodzima firma, niska cena - czego więcej chcieć? Oto pełna recenzja balsamu.
  2. Kremowy peeling od The Body Shop - nie jest mega ścierakiem (a takie przecież uwielbiam), jednak moje serce podbił cudownym miodowym zapachem, kremową konsystencją i tym, jak idealnie nawilża skórę pod prysznicem. Obiecuję Wam pełną recenzję już wkrótce.
  3. Orzechowa mgiełka do ciała ponownie od The Body Shop - ma cudowny realistyczny zapach orzechów włoskich, który bardzo długo utrzymuje się na ciele. Nie wyobrażam sobie bez niej życia i już zużywam drugie jej opakowanie. Zapach jest specyficzny, nie wszystkim przypadnie do gustu ale ja za nim szaleję.
  4. Masło do ciała od Organique z serii Czekolada - to doskonała alternatywa dla balsamów - szczególnie latem, bowiem lekko brązuje nasze ciało już po kilku dniach. Niestety wtedy ma również ten specyficzny smrodek samoopalacza. Póki nie uzyskujemy na ciele opalenizny - czujemy wyłącznie czekoladę (mmm mniam mniam) ale potem wystarczy kilka dni przerwy i smrodek ulatnia się. No cóż - coś za coś :) Tutaj pełna recenzja czekoladowej miłości od Organique. 
  5. Woda toaletowa Tokyo Smile od Masaki Matsushima towarzyszyła mi przez cały rok - ma lekko truskawkowy zapach ale jest tajemnicza i zmysłowa - do doskonały wybór dla aktywnej kobiety, która ma uśmiech na twarzy. 

31 komentarzy:

  1. chociaz nic z tego nie miałam to wyobrazam sobie, ze organique musi byc super..mialam peeling z serii czekoladowej i był mega:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masło pachnie tak samo cudownie jak peeling :) mozna schrupac

      Usuń
  2. Poluję na ten olejek od Garniera, ale nigdzie nie mogę go dostać. Mam szampon z tej serii i tak go polubiłam, że chcę wypróbować wszystkie produkty z tej serii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. akurat szampon dzisiaj otworzyłam :)

      Usuń
  3. zakupiłam właśnie w TBS żel i masło z tej serii z orzechem, może skuszę się i na mgiełkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj jak lubisz orzechowy zapaszek to koniecznie :)

      Usuń
  4. Czekoladowe masło do ciała to coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mgiełka do włosów zielona herbata to chyba coś dla mnie. Może da radę ujarzmić moje włosy.

    OdpowiedzUsuń
  6. OO, wreszcie znalazłam opinię na temat tego sprayu JF- ide poczytać recenzję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja go uwielbiam za to że dzieki niemu mogłam zrezygnowac z pianek

      Usuń
  7. Uwielbiam to masło czekoladowe Organique:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaciekawiłaś mnie tymi kosmetykami Organics i olejkiem Fructis. A ten balsam czekoladowy bym chciała, ale właśnie boję się tego smrodku..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niestety smrodek ujawnia się gdzieś w 3-4 dniu od smarowania - wtedy robię przerwę

      Usuń
  9. Mi się ten lakier z Syossa niezbyt sprawdził. Nie dawał rady utrzymać fryzury. Może za dlugie wlosy na niego mam. Bo mojej mamie, która ma lekko za ucho, przypadl do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam mega krótkie - u mnie trzyma idealnie

      Usuń
  10. z pewnością wypróbuję olejek z garniera ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. nie miałam żadnego produktu, ale z tej serii John Frieda volume miałam odzywkę i nie sprawdziła się u mnie

    OdpowiedzUsuń
  12. Tylko jeden kosmetyk się u mnie powtórzy, uff :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o ile pamiętam olejek od Garniera :)

      Usuń
  13. zapach orzecha brazylijskiego zupełnie nie przypadła mi do gustu, lubię kwiat japońskiej wiśni TBS :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja lubię zapach kojarzące się z jedzeniem :)

      Usuń
  14. Zaciekawił mnie olejek Garnier Fructis :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie miałam ani jednego z Twoich ulubieńców.. porażka

    OdpowiedzUsuń
  16. Odpowiedzi
    1. zgadzam się z Tobą - ja je uwielbiam

      Usuń
  17. Z Fridy mam całą serię Volume i niestety, ale kiepsko się spisała :( Obecnie w testowaniu Lee Stafford i spisuje się dużo lepiej, a co do Organique to także uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie miałam nic z Twoich ulubieńców.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie mogę oderwać wzroku od Twoich zdjęć:) Bardzo podoba mi się tło, które wykorzystałaś:)

    Chętnie przygarnę różaną odżywkę do włosów. Moje wysokoporowate pasma gustują w naturalnej pielęgnacji:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o bardzo mi miło, że ktoś to dostrzegł - fotki zrobione na tle telewizora na który mam przeciągniętą tapetę z komputera

      Usuń
  20. Żadnego z tych produktów niestety nie znam, ale zwrócę na nie uwagę :]

    OdpowiedzUsuń