poniedziałek, maja 06, 2013

Jagodowy milkshake czyli lakier Inglot No 971

Jak już pewnie wiecie, ostatnio przepadłam w Inglocie - w moje ręce trafił m.in lakier z najnowszej kolekcji w niesamowitym lawendowym kolorze (No 971), który przypomina mi jagodowy milkshake. Lakierów od Inglot nie kupowałam dobre dwa lata, bowiem swojego czasu wydawały się być strasznie wodniste a cena ich była wysoka. 


Ten kolor kusił mnie już odkąd zobaczyłam tę kolekcję na Waszych blogach i chociaż nie jest to różowy - Siouxie'owy kolorek to jestem w nim zakochana po uszy :) Co ciekawe - lakier ma porządną średnio gęstą konsystencję (nie jest rzadki jak kiedyś), ładnie kryje przy dwóch warstwach i całkiem szybko wysycha bez wysuszacza. To moja płytka jest tak pofalowana - lakier nie smuży :)


Na wierzchu pomalowałam go również ostatnim nabytkiem - żelowym topem Inglot, który chociaż nie przyśpiesza wysychania, to ma za zadanie przedłużyć jego trwałość. I jakie było moje zdziwienie, kiedy po 5 dniach noszenia - lakier nawet nie powycierał się na koniuszkach - zresztą zrobiłam fotkę po 5 dniach :) same zobaczcie. To chyba zasługa tego top-coatu - coś niesamowitego (po weekendzie dziewczyny w pracy pytały czy to ten sam lakier co w ubiegłym tygodniu). W dodatku nic nie stracił ze swojego blasku. Gdyby tylko ten top przyśpieszał wysychanie byłabym w siódmym niebie :) 

Oto fotki po 5 dniach od pomalowania.

49 komentarzy:

  1. muszę na niego zapolować, śliczny jest;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale śliczny takiego jeszcze nie mam! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczny kolor :) Szkoda, że ten żelowy top nie jest również przyspieszaczem, chętnie bym go wówczas wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  4. śliczny! :) zaciekawiłaś mnie tym top coatem, chyba też na niego zapoluję ;) mam jeden lakier inglota ale odpryskuję mi jeszcze tego samego dnia... :( a szkoda, bo ma przepiękny, malinowy kolor

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już niedługo recenzja - ten top jest niesamowity tydzień i zero odprysków - nie ważne jaki lakier

      Usuń
  5. Kolorek śliczny, bardzo mi się podoba :)
    Ja ogólnie lakiery Inglota kiedyś bardzo lubiłam a teraz to zależy od koloru, bo kryją różnie. Ale na ten na pewno się skuszę. No i na ten top żelowy, bo Twoje paznokcie po 5 dniach wyglądają jakby dopiero co były malowane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też jestem w szoku ale tak samo wygladają po 7 dniach :)

      Usuń
  6. Śliczny ten kolorek, ja w sobotę byłam w Inglocie i kupiłam żółty lakier, jemu jednak potrzeba 3 warstw :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ten żelowy top właśnie mnie kusił już dość długo, ale jeśli nie wysycha w mig, to nie dla mnie :(
    piękny kolor!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale i tak wszystko traktuję wysuszaczem - wczoraj malowałam 3 warstwy Essie+żelowy toop i wszystko schło może z 10 minut

      Usuń
  8. może to i wina mojego monitora ale za szczególnie nie widać tego topa ;x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tutaj nie widac bo lakier sam w sobie jest bardzo połyskliwy ale zrobiłam focie na Essie i widac różnicę - pokażę w recenzji tylko jeszcze chcę zrobic fotkę po tygodniu aby pokazac jak się utrzymuje lakier

      Usuń
  9. Kolorek śliczny, a top godny uwagi, szkoda, że nie przyspiesza wysychania...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja w tym tygodniu wybieram się do Inglota.. już się boję o swoj portfel :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Troszke podobny do Go Ginza od Essie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooooo nie znam bo z Essie mam same różowe ha ha

      Usuń
  12. Ale ładny;)
    A powiedz mi,ile ten Top Coat kosztuje?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 21 zł niestety - wkrótce pełna recenzja na której widac dokładnie jaki daje efekt

      Usuń
  13. Kolor bardzo ładny, ale ja z Inglotowymi lakierami nie przepadam. Jak dla mnie sa słabe i przy tym drogie jak na taka jakosć...

    OdpowiedzUsuń
  14. Twój jak najbardziej, zobacz jakiego koloru masz dodatki na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie - dlatego się w nim zakochałam - uwielbiam kolor jagodowego milkshake'a

      Usuń
  15. Już miałam go w ręce ale ostatecznie zdecydowałam się na kolor nr.386

    OdpowiedzUsuń
  16. Kolor piękny! Szkoda, że Inglota ma takie cieniutkie pędzelki :/

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo ładny kolorek. A już myślałam, że smuży ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie nie - dlatego wyjaśniam że to moja płytka - ale właśnie ją trochę spolerowałam i jest git!!!

      Usuń
  18. u Ciebie ładnie, dla mnie lekko za delikatny :D wiesz jak jest :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ba nasza wampirzyco :) buźka

      Usuń
  19. Odcień niemalże idealny :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja też jestem Inglotoholiczką:) Ostatnio znów zaszalałam i m.in. kupiłam lakier z nowej kolekcji nr 680, boski pastelowy róż.

    OdpowiedzUsuń
  21. cudoo :) jeden z moich ukochanych kolorków :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Freedom System to nie tyle nazwa kolekcji, co bardziej samego systemu palet, które można komponować samodzielnie według uznania :) Wydaje mi się, że odnosi się to raczej do pomadek, cieni i róży we wkładach, które umieszcza się w paletach :)

    Kolor bardzo udany, podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nasz lakierowy detektyw inwektyw ma w 100% rację :) a ja byłam przekonana, że ta nowa kolekcja tak własnie się nazywa ha ha głupia ja

      Usuń
    2. A tam zaraz detektyw, koleżanka pracowała w Inglocie, to się człowiek trochę dowiedział, jak słuchał opowieści :P

      Usuń
  23. Cienie inglota lubię ale jakoś się przekonać nie moge do lakierów ;/

    OdpowiedzUsuń
  24. dla mnie to torszke trupi fiolecik :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Faktycznie taki troszkę "pudrowy fiolet". Ale trzeba przyznać trwałość jest mocną zaletą! 5 dni... sporo. Mi po jednym nie raz tanie lakiery odpryskują. Blech!

    OdpowiedzUsuń