sobota, marca 09, 2013

Koszyczek Hobbita od L'Occitane

Od kilku dni blogerki rozpisują się na temat koszyczka, który otrzymałyśmy w ramach współpracy z L'Occitane. I ja postanowiłam dodać swoje dwa grosze. 


Współpracuję z L'Occitane już od kwietnia zeszłego roku - firma, poprzez Pana Sashę, sama zgłosiła się do mnie i co jakiś czas otrzymywałam od nich raz mniejsze, raz większe opakowania najciekawszych (według nich) produktów.

Niestety tym razem opakowania są iście hobbitowe - nie wiem jak mam zrecenzować takie maleństwa. Z pewnością opiszę swoje pierwsze wrażenia, opakowanie i zapach ale nic więcej nie wyduszę z tych hobbitowych buteleczek. Frodo byłby z nich zadowolony...

Swoją drogą sam koszyczek jest śliczny - stoi sobie u mnie na toaletce i po prostu "wygląda". A maleństwa, cóż - wywiozę do swojego chłopaka - przynajmniej nie zagracę mu łazienki. 


Co zatem znalazłyśmy w hobbitowym koszyczku?

  • delikatne mydełko Extra Gentle Soap 50 g
  • żel pod prysznic Verbena 50 ml
  • krem na noc 15 ml
  • woda toaletowa Pivoine Flora 5 ml
  • krem do rąk z masłem shea 10 ml

47 komentarzy:

  1. Koszyczek jest śliczny, ale faktycznie po takich pojemnościach to można jedynie pierwsze wrażenia opisać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Myslałam, że te miniaturki są jednak troszkę większe :P

    OdpowiedzUsuń
  3. I kolejny post z koszyczkiem - za każdym razem nie mogę się napatrzeć, bo świetnie wygląda jako dekoracja sama w sobie, a te maleństwa.. urocze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne określenie:) Rozbawiło mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tytuł posta super, aż się zaśmiałam;)

    OdpowiedzUsuń
  6. tytuł posta mnie powalił!!! ;) a miniaturki wyglądają na zdjęciu na dość duże, dla mnie sozkiem było jak jedna dziewczyn na fb pokazała je w dłoni... maleństwa ;O

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też otrzymałam ten koszyczek - to moja pierwsza przesyłka od tej marki i w sumie podoba mi się zawartość, ale tak jak mówisz - ciężko będzie porządnie przetestować. Da radę jedynie pierwsze wrażenia opisać. Ale może o to właśnie chodzi? :)

    OdpowiedzUsuń
  8. sam koszyczek jest super :D

    OdpowiedzUsuń
  9. koszyczek uroczy, wszystko super pachnie, choć nie spodziewałam się, że będą to tak malutkie znaczy maluśkie pojemności

    OdpowiedzUsuń
  10. heh ja dziś też o miniaturkach, ale w innym kontekście...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem wiem widziałam - kocham miniaturki jeśli nie trzeba pisać recenzji

      Usuń
  11. koszyczek uroczy, ale nie powiedziałabym że hobbita ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Koszyczek jest cudowny, a miniaturki zawsze przydadzą się np. na wyjazd. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przy tym koszyczku to wszystko wygląda jak pełnowymiarówki, myślałam, że ten koszyk też jest jakiś spory, a tu okazuje się, że to maleństwa :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Hobbitowe wieści loccitane :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Będą idelane na jakiś wyjazd, żeby nie zagracać walizki :) A poza tym ''Darowanemu koniowi...'' :D

    Zapraszam do siebie :):*
    www.kruszyneczka93.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. No za dużo nie potestujesz, ale i tak milusi ten koszyczek =)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dobrze,że w koszu się nie pogubiły ;P

    OdpowiedzUsuń
  18. Motyw z "Władcą Pierścieni" całkowicie adekwatny do zawartości koszyczka! :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Koszyczek koszyczkiem - ja tam obczajam co za kosmetyki za nim stoją :D (Posietint <3).
    Na współpracę z L. się nie zdecydowałam i chyba nie bardzo mam czego żałować. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jaka spostrzegawcza ha ha może to jest dobry temat na kolejny post - co stoi na mojej toaletce?

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Bardzo dobry :) Sama mam zamiar zrobić post o toaletce, także z niecierpliwością czekam na Twój :)

      Usuń
  20. zrób recenzję koszyczka,najfajniejszy i największy:D.Nie mam współprac i się cieszę. Takie rzucenie miniaturek to brak kompletnego szacunku dla blogerki i brak wyobraźni ile czasu poświęcamy na blogowanie:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dla mnie i koszyk i kosmetyki do zabawy lalkami a nie używania. To nasza pierwsza paczka od Loccitane i szczerze mowiac... Tak kiepskiego podejscia do blogera jeszcze nie widzialam. Takie probki w ogole nie zasluguja na post :((( mam tylko nadzieje, jakmpisalas, ze w kolejnych przesylkach beda takze wieksze kosmetyki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że po fali krytyki jaka się jednak toczy od momentu otrzymania koszyczka - firma zrehabilituje się. Jeśli nie to nie wróżę przychylnych wpisów albo jakichkolwiek wpisów :)

      Usuń
  22. mimo karlich rozmiarów i tak jest słodki:))

    OdpowiedzUsuń
  23. hobbitowe ;)) niezle okreslenie ;D

    OdpowiedzUsuń
  24. koszyczek cudownie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  25. fajny koszyczek ;d i dobra nazwa :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie lubie tego :) Sam ksozyk też mi sie nei podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  27. nie obraziłabym gdyby też do mnie przyszedł, byłby idealny na święconkę ;)
    no ale moja współpraca z l'occitane jest fikcyjna

    OdpowiedzUsuń
  28. Wprawdzie czuję już przesyt tych wpisów, ale tytuł tak mnie rozbawił, że musiałam zostawić komentarz :D Faktycznie Frodo byłby zadowolony z tych miniaturek ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. ja juz nawet sie nie wypowiem bo wiadomo jakie jest moje zdanie.
    Na koszuczek jednak dalej nie znalazlam zastosowania, bo moje lakiery sie w nim nie zmieszcza a na nic innego nie mam pomyslu

    OdpowiedzUsuń
  30. Koszyczek śliczny i chyba to by było na tyle :)

    OdpowiedzUsuń
  31. koszyczek faktycznie miniaturka :)

    OdpowiedzUsuń
  32. napisanie recenzji tych produktów u siebie na blogu porównałam wlaśnie do zrobienia 3 trzygodzinnych filmów z cienkiego hobbita;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.
Proszę nie linkować do swoich blogów oraz do zewnętrznych stron internetowych. Wszystkie komentarze zawierające linki będą usuwane.