piątek, marca 08, 2013

Bazy od Lumene - rozświetlająca i matująca

Z bazami lubię się lub nie - a wszystko zależy od bazy - czy jest z silikonowym poślizgiem, czy czuć ją na twarzy, czy pozapycha i wyskoczą mi pryszcze. Czasem wolę użyć pod podkład dobrego kremiku a bazę po prostu pominąć. 

Jakiś czas temu, dzięki współpracy z portalem Uroda i Zdrowie, przybyły do mnie dwie bazy Lumene - rozświetlająca i matująca (obie do nabycia w sklepie internetowym). Dwie różne bazy - dwie różne opinie i co ciekawe - zupełnie nieoczekiwany finał.

LUMENE Baza Pod Makijaż Rozświetlająca Crystal Radiance Primer

Wydobywa naturalny blask skóry. Pasuje do skóry zmęczonej i szarej. Odbijające światło pigmenty wyrównują skórę i rozjaśniają cerę. Promienny, różowy odcień daje twojemu makijażowi świeży wygląd i pasuje do wszystkich odcieni i rodzajów skóry. Transparentna, ultra-lekka formuła idealnie dopasowuje się do skóry.


To dobra, nawilżająca i lekko rozświetlająca baza. Nie daje silikonowego wykończenia, szybko się wchłania (jak fajny, nawilżający krem) jest ultra lekka i praktycznie nie czuć jej na skórze. Posiada dodatkowo miły zapach. Odświeża i wygładza skórę, nie zapycha. Doskonała do suchej ale i normalnej skóry (chociaż na mojej mieszanej też sprawdza się doskonale - stosuję ją zamiast nawilżającego kremu pod makijaż), ładnie niweluje suche skórki. Z pewnością sprawdzi się na lekko opalonej skórze - nada jej delikatnego blasku a dodatkowo nawilży.

Cena 30 zł za 25 ml opakowanie.

Moja ocena 4/5

LUMENE Baza Pod Makijaż Matująca Matyfying Primer

Baza stosowana pod podkład pozwala idealnie rozprowadzić go na twarzy. Sprawia, że makijaż wygląda doskonale przez cały dzień. Makijaż jest profesjonalny i świeży. Przeznaczona do każdego rodzaju cery. W przypadku cery tłustej idealnie pochłania sebum. Odrobinę bazy wklepać na twarz chwilę po nałożeniu kremu na dzień. Po chwili można nałożyć podkład.


Z tą bazą nie polubiłam się za bardzo a dlaczego? Według mnie matuje i to za bardzo - jeśli nałożymy jej na skórę odrobinę za dużo - daje nam białe lekko pudrowe wykończenie - tego nie lubię - poza tym nie nawilża  skóry i podkreśla suche skórki. Ma konsystencję pudrowego żelu, całkiem przyjemnie pachnie. Według mnie nadaje się wyłącznie do bardzo tłustej skóry, bo sebum wyciąga idealnie. Teraz sobie przypominam - kupiłam ją jakieś 6-7 lat temu w Tesco i była w kompletnie innym opakowaniu (takiej cienkiej tubce 20 ml  z dzióbkiem) i wtedy również nie wypadała dobrze. Plusem jest to, że nie zapycha, wygładza optycznie skórę i dobrze rozprowadza się po twarzy.

Baza matująca powędrowała więc do mojej koleżanki Darii, która lubi testować to, co nie do końca u mnie się sprawdziło. Daria, oprócz pracy w Dziale Jakości SprintAir, pracuje też jako stewardessa i długi efekt matu to jest to, czego oczekuje od makijażu wykonanego na pokład samolotu. Interesujące jest to, że pokazała mi się po wyjściu z samolotu i kilku godzinach w biurze - "Widzisz abym się świeciła?" - zapytała. "No nie" - odpowiedziałam. "A po locie zawsze wychodziłam z błyskiem na twarzy, to twoje Lumene tak działa". 

To kolejny przykład na to, jak kosmetyki różnie zachowują się na skórze - w zależności od tego kto ich używa. Dlatego tez nie sugerujcie się moją nie do końca pozytywną recenzją. Matująca baza Lumene u mnie się nie sprawdza a "latająca" Daria już ją kocha.

Ciekawostka - Lumene już drugi raz zmienia opakowania swoich kosmetyków.

Cena 30 zł za 25 ml opakowanie.

Moja ocena 2/5
Ocena Darii 4/5

18 komentarzy:

  1. Ja bazę rozświetlającą bardzo polubiłam :) coraz bliżej denka :(

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo rzadko używam baz nie czuję takiej potrzeby ale zdarzyło mi się że mnie strasznie pozapychały. :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie używam na co dzień bazy pod makijaż, ale na większe wyjścia by się przydała. Myślałam, że ta druga byłaby idealna, ale nie jestem pewna czy potrzebuję aż tak intensywnego matu.

    OdpowiedzUsuń
  4. jestem ciekawa tej rozświetlającej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam okazji stosować, być może kiedyś się skuszę na tą rozświetlającą :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam bazę rozświetlającą i bardzo jej nie lubię. Matującej nie mam. Jeszcze ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. O czyli na mojej bardzo tłustej cerze matująca powinna się sprawdzić ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam,

    Fajny blog - obserwuję ! :)

    Post ciekawy :) Tym bardziej że idę na wesele i będę szukać bazy pod makijaż! :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. ta matująca baza byłaby idealna dla mojej tłuściutkiej skóry :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawe jak ta baza matująca się by u mnie sprawdziła skoro u koleżanki zdała egzamin.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ta baza matująca mnie bardzo zainteresowała;)

    OdpowiedzUsuń
  12. jakoś mnie nie intryguje ..

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet :)

    OdpowiedzUsuń
  14. mam tą rozświetlającą, ale dla mnie to jednak zbędny kosmetyk - mogę odsprzedać

    OdpowiedzUsuń
  15. Rozświetlająca na razie próbowałam nieśmiało na ręku, nawet miło zaskoczyło mnie jej wykończenie. A matująca mimo wszystko brzmi dość kusząco, nie cierpię się świecić... :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Myślałam, że matująca dobrze się sprawdzi, a jednak niezbyt.

    OdpowiedzUsuń
  17. Tą matującą chętnie bym sama wypróbowała, bo moja buzia świeci się jak wysmarowana tłuszczem, więc u mnie pewnie sprawdziłaby się tak dobrze jak u Darii :)

    OdpowiedzUsuń