wtorek, grudnia 04, 2012

Peachy!!!! czyli Astor Skin Match Peachy Coral

Jednymi z moich ulubionych kosmetyków kolorowych są róże i brązery. Uważam  że jak nie podkreślę kości policzkowych (mam bardzo słabo zarysowane) to mam jakąś taką niewyraźną i okrągłą buźkę :) Ostatnio kości policzkowe podkreślałam paletką dla blondynek Essence ale przy braku światła dziennego można było zrobić nią sobie małą krzywdę - bo przy zbyt szybkim, chaotycznym nakładaniu w kiepskim świetle - wychodziły na policzkach ciemne placki. 


Podczas spotkania blogerek w Warszawie otrzymałam kilka kosmetyków od Astor (nie używałam do tej pory kosmetyków tej firmy) - jednym z nich był róż Skin Match w ślicznym lekko opalizującym, brzoskwiniowo-różowym kolorze. Już na drugi dzień musnęłam nim policzki  i jakie było moje zdziwienie  bowiem całkiem nieźle mi w takiej kolorystyce. Od tamtej pory stosuję wyłącznie ten róż. Nawet jeśli przesadzę z jego ilością, to i tak nie ma tragedii. Jeśli chodzi o wypadki z Essence - nadmiar musiałam usuwać wacikiem nasączonym płynem micelarnym. Póki co, 3 tonowy róż od Astor Skin Match to mój ulubieniec.

No proszę - to już kolejny kosmetyk ze spotkania blogerek, który przynajmniej dla mnie okazał się doskonały. W kolejce czeka już recenzja kosmetyków Lumene, bowiem i z tą firmą po latach własnie się przeprosiłam.

24 komentarze:

  1. Faktycznie piękny:) ja mam podobnie,bez różu bądź brązera mam wrażenie,jakbym w ogóle nie była pomalowana:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też;) chociaż nawet jak mam je na licach to i tak wydaje mi się, że pucek ze mnie;)

      kolor ślicznie pasuje:) miło odnaleźć taką perełkę przez przypadek;)

      Usuń
  2. Ja też od razu po spotkaniu zaczęłam używać tego różu i go bardzo polubiłam, nadaje fajny efekt na policzkach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ładny i delikatny, wydaje mi się, że jest dosyć uniwersalny tzn. do każdego typu urody :)

    OdpowiedzUsuń
  4. swietny efekt zacheciłas mnie do kupna;]

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja uwielbiam kosmetyki Astor:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialne połączenie kolorów, a Ty masz śliczny naszyjnik :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że ten róz spodobał się sporej ilości uczestniczek :) Cieszę się, że prezenty aż tak przypadły Ci do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale ładny i w sam raz na zimę;)

    OdpowiedzUsuń
  9. uwielbiam ten róż. od spotkania używam go codziennie sleeki w odstawce

    OdpowiedzUsuń
  10. Dość jasny, ale wygląda przyjemnie dla oka :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo łady kolorek i na Tobie wygląda równie kusząco :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę powiedzieć, że bardzo ciekawy kolor :)
    Oj chyba się na niego skuszę, od dawna szukałam czegoś interesującego w delikatnym brzoskwiniowym kolorze :)
    Pozdrawiam A.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też się z nim polubiłam, i podoba mi się że nie jest tak mega napigmentowany, bo malując się rano przy kiepskim świele wiem, że z nim nie przesadzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. no i bomba, mnie też cieszy bo mam jasną karnację i za mocne róże kiepsko u mnie wyglądają ( zwłaszcza kiedy przegnę przy malowaniu rano przez zaspanie :) )

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie było troszkę szkoda pieniędzy :P

    OdpowiedzUsuń
  16. ;) Fajnie, że tak wielu dziewczynom ten róż się spodobał ;) Też go lubię, choć jestem przyzwyczajona do mocniejszej pigmentacji i z początku miałam z nim problemy :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam jakieś mieszane uczucia- z jednej strony mi się podoba, a z drugiej sama nie wiem :) Może po prostu trzeba wypróbować. Ja na razie używam różu Butterfly, który przywiozłam z wczasów z jakieś małej drogerii i okazał się strzałem w 10 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to stary post ojej :) że jednak ktoś na nie trafia. Jeśli szukasz idealnie brzoskwiniowych różów to KOBO ma 3 cudne

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.
Proszę nie linkować do swoich blogów oraz do zewnętrznych stron internetowych. Wszystkie komentarze zawierające linki będą usuwane.