wtorek, grudnia 11, 2012

Beautyblender vs. Uglyblender czyli nowe i stare jajo

Swój pierwszy Beautyblender kupiłam tuż przed karnawałem jakieś 3 lata temu. Do tej pory podkład nakładałam pacami lub gąbeczką ale zawsze wychodziły mi smugi, podkład był nierówno rozłożony na twarzy i był widoczny. Tak wykonany makijaż przypominał trochę tzw. szpachlę czyli buzia miała niezłą tapetę. 


Mam cerę problematyczną - liczne przebarwienia które trochę przypominają piegi, ślady po trądziku i generalnie staram się to wszystko przykryć. Za pomocą paluchów czy też gąbki nigdy nie mogłam uzyskać efektu, który by mnie zadowolił aż w końcu w moje łapki wpadło pierwsze jajo Beautyblender. Kupiłam je w sklepie, który już nie istnieje ale teraz zamawiam je ze strony www.beautyblender.net.pl. To już moje trzecie jajo - teraz jest nowiutkie, świeżutkie i nie widać na nim śladów po podkładzie. A to dzięki specjalnemu preparatowi do jego mycia. Do tej pory myłam swoje jajo szamponem do włosów - codziennie po każdym użyciu, ale podkłady, których używam najczęściej (Lirene City Matt, Estee Lauder Double Wear, Missha Perfect Cover a ostatnio La Roche Unifiance) niestety bardzo ciężko z jaja schodzą i po kilku miesiącach podkładu nie można już niczym domyć.

Moje drugie jajo dogorywało ostatnimi czasy - ma już bowiem dobre 8 miesięcy i same zobaczcie, jak wygląda w porównaniu z nowiuteńkim i świeżutkim - takim prosto ze sklepu.

Odkąd mam jajo, bez niego nie wyobrażam siebie nakładania podkładu czy też idealnego rozcierania korektora - tylko BeautyBlender daje mi gwarancję nieskazitelnego krycia, równomiernie nałożonego podkładu i uzyskania tzw. efektu air brush. A makijaż na mojej nieperfekcyjnej skórze w końcu wygląda nieźle.


Beautyblender do tanich nie należy ale przecież kupuję jajo raz do roku i w 100% są to najlepiej wydane pieniądze EVER.

Śledząc stronę  www.beautyblender.net.pl można trafić na świetną promocję - np. w tym roku kupiłam "duo pack" dla siebie i koleżanki z pracy i 1 szt. z przesyłką kosztowała mnie 55 zł. Koleżanka nie znała tego cuda - zobaczyła je i krzyknęła "to za ten kawałek gąbki zapłaciłam 55 zł i to w dodatku promocji? Na co ty mnie naciągnęłaś!!!!". Po tygodniu powiedziała "nie wyobrażam sobie nic innego do nakładania makijażu, dziękuję". To chyba najlepszy komplement jakie jajo mogło usłyszeć.

Beautyblender VS Uglyblender
fuj fuj fuj ale jeszcze się nada :)
Nówka sztuka nie śmigana

25 komentarzy:

  1. Moje koleżanki reagują podobnie: co?! to kosztowało tyle kasy?! :) ja już się przekonałam, że warto tylko to pranie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem czy bym się na niego skusiła :) Jak na razie pędzle mi wystarczają ale czas pokażę, może się skuszę albo dobry Mikołaj przyniesie pod choinkę? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jeszcze nie miała doświadczenia z jajem :)
    Ale szczerze mówiąc zainspirowałaś mnie, wygląda rzeczywiście cudnie, a podkłady i korektory, które nakładam dłońmi, często nie wyglądają najlepiej, muszę to zmienić!
    Dzięki za odwiedzinki Siouxie, miłego dzionka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aga, jak mój mi już tak zbrzydnie to kupimy sobie na spółę :)
    p.s. ale gwiazda z Ciebie! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam jeszcze jedno w zapasie bo zamówiłam w czarny piątek na Beautybay ale drugi tydzień idzie z Anglii

      Usuń
  5. Uzywam juz drugiego jajka i nadal twierdze, ze jest ogromna roznica miedzy nakladaniem makijazu palcami a jajeczkiem.
    A do mycia swietnie spisuje sie moje mydlo Aleppo :)Jajo wyglada jak nowe!

    OdpowiedzUsuń
  6. ja w piatek tez kupilam i wciaz na nie czekam. cos sie ociagaja z tym kurierem... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ach Twoje nowe jajo prezentuje się pięknie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a stare jak szmatka :) ale jeszcze działa - co ciekawe gorzej chłonie wodę

      Usuń
  8. też rozmazuje podkład palcami, ale dla mnie jest najwygodniejszy sposób:)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja nie jestem do jaja przekonana, do tej pory uwazam ze wywalilam pieniadze w bloto, a mam oryginal niestety :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja nadal jakoś nie mogę się przekonać. Skutecznie powstrzymuje mnie też przed jego kupnem brak środków na niepotrzebne rzeczy (a czasem nawet na te potrzebne), jednak nie sądzę, abym kiedyś się przekonała do kawałka gąbki za takie pieniądze. Chociaż... nigdy nie mów nigdy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cholera, kusicie tymi jajami :D

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja wciąż jestem na etapie pt. "Co? Za gąbkę tyle kasy?" :D.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja kupiłam podróbkę i jestem zadowolona dość ;P

    OdpowiedzUsuń
  14. Szczerze? Za taką cenę spodziewałabym się, że wytrzyma dłużej. Ale chyba jestem rozbestwiona przez moje pędzle, które mam od kilku lat i ciągle wyglądają jak nowe :)

    OdpowiedzUsuń
  15. mnie tez wlasnie odrzuca tylko cena .... :(

    OdpowiedzUsuń
  16. czym polecasz jeszcze mcyie jaja ?? odp.u mnie

    OdpowiedzUsuń
  17. Faktycznie trochę już zużyta ta gąbeczka ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. zazdroszczę beauty blendera! sama może się na niego kiedyś skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jajo jest super, chociaż mi się po nim szybciej twarz przetłuszcza :/

    OdpowiedzUsuń