środa, października 10, 2012

Woda perfumowana Masaki Matushima Tokyo Smile - mój zapach na jesienną słotę

Ciężko jest pisać o zapachach, jeśli nie jest się perfumiarzem czy też "nosem" - jak mój kolega Marcin z bloga Nie Muzyczna Pięciolinia. Ale postaram się przybliżyć Wam ten zapach jak tylko najlepiej potrafię. 

W roku 1963 a mieście Nagoya, na świat przyszedł Pan Masaki Matsushima. Już za młodu interesował się modą, a dzięki temu, że urodził się zamożnej rodzinie - mógł pielęgnować swój talent i go rozwijać. W latach 80 podjął naukę w prestiżowej szkole dla projektantów Bunka Fashion College. Tam uczył się od mistrzów - m.in od słynnego Issey Myiake. Masaki był pełen ambicji i już w 1992 roku rozpoczął własną działalność MASAKI MATSUSHIMA INTERNATIONAL - zaprezentował pierwszą kolekcję ubrań i szybko udało mu się podbić rynek japoński. Potem przyszedł czas na podbój Europy oraz Stanów Zjednoczonych. W późnych latach 90-tych zasłynął jako artysta - wizjoner łączący japoński minimalizm oraz awangardę typową dla rynku europejskiego (tutaj inspirowałam się tym, co napisał Marcin na swoim blogu, bowiem nigdzie indziej nie znalazłam dokładniejszych informacji o projektancie). 


Założenie przez niego w 1994 roku "MASAKI MATSUSHIMA PARIS" ugruntowało jego pozycję w świecie mody i spowodowało, że prezentuje swoje projekty we francuskiej stolicy cztery razy w roku. Każda kolekcja Masaki różni się od poprzedniej, aczkolwiek we wszystkich można dostrzec elementy japońskiego minimalizmu zgrabnie powiązane z zachodnią awangardą. Styl Masaki ciągle się zmienia i rozwija, dlatego też trudno jest go zdefiniować. MASAKI MATSUSHIMA jest zdecydowanie jednym z liderów nowej generacji japońskich projektantów. Jego projekty chętnie prezentowane są w takich magazynach jak: "Vogue", "Surface" czy "Spoon". Pomiędzy licznymi pokazami i konferencjami przyjął zaproszenie Uniwersytetu w Nowym Jorku. Prezentował tam kolekcję w Muzemu Sztuki Nowoczesnej MOMA. W pokazie uczestniczyli m.in.Kenzo, Myake, Yamamoto i Kawakubo.

Licencje na perfumy Masaki Matsushimama posiada francuska marka firma Panouge. Powstała ona w 1948 roku jako "Parfums Lavarenne-Paris" a specjalizowała się w otrzymywaniu czystych olejków eterycznych. Firma od zawsze stawiała na wysoką jakość swoich produktów. Obecnie posiada licencje na zapachy, które są niszowe - nie stawia na ilość lecz na jakość.


Tokio Smile to zapach, który zawsze wywołuje uśmiech. W niezwykle energetyczny, optymistyczny i radosny sposób uszczęśliwia i sprawia, że patrzymy na życie z przymrużeniem oka, ciesząc się nim, bez względu na okoliczności. Zapach wybucha energetyzującą mieszanką Yuzu, Grejpfruta, Passion Fruit i Brzoskwini w nutach głowy. Uśmiech na twarzy wywołują optymistyczne, ekscytujące nuty serca: bukiet kwiatów Champaca (Drzewa Radości) oraz Kwiatów Brzoskwini i Róży. Całości dopełnia zmysłowe, krystaliczne piżmo w nutach bazy.

Butelka Tokyo Smile - od razu kojarzy nam się właśnie z uśmiechniętą buzią - wygięty korek doskonale imituje uśmiech ale też przywodzi nam na myśl tradycyjną japońską architekturę np. Chram Itsukushima - symbol Japonii. Także prosty, geometryczny flakon z biało-czerwonego szkła przypomina o kulturze japońskiej i jej eklektyzmie. 


Flakon jest lekki - w wersji 40ml, którą posiadam jest bardzo poręczny i wygodny w stosowaniu. Noszę go zawsze przy sobie i gdy tylko poczuję, że już nie pachnę tak mocno jak rano - kiedy psikam się przed wyjściem do pracy - to w każdej chwili mogę zrobić to ponownie. Z zapachami niestety jest tak, że często nie czujemy zbyt długo perfum, których używamy - natomiast inni przeciwnie - czują je nadal - dokładnie tak samo jest z tym zapachem. Po tygodniu stosowania jestem już do niego przyzwyczajona i po południu woń zanika. Jednak kiedy pytam znajomych czy czują moje perfumy - odpowiadają, że tak - czują słodycz tego zapachu i delikatną nutkę piżma.

Wróćmy do samego zapachu. To nie jest zapach dla wszystkich - jeśli nie lubicie słodkich  lekko owocowych i landrynkowych zapachów - to nie będą perfumy dla Was. Mnie osobiście kojarzą się one z truskawkami z bitą śmietaną - chociaż truskawek w swym składzie nie mają. Dlaczego Smile - bo zapach jest wesoły, radosny i nowoczesny - kojarzy mi się z fiestą, dobrą zabawą i egzotycznym drinkiem popijanym na plaży. Wyczuwalna nuta brzoskwini, passiflory nadaje właśnie ten lukrowany zapach (to te moje truskawki z bitą śmietaną), który po jakimś czasie staje się bardziej delikatny i przebija przez niego wyraźna nuta seksownego piżma. 

Chcecie sobie dokładniej wyobrazić ten zapach? Jeśli znacie limitowane wersje zapachów Escada jak Rockin' Rio, Sunset Heat czy też Pacific Paradise - to Tokyo Smile ma bardzo zbliżoną nutę. Jest delikatny ale słodki, zmysłowy ale też i niewinny. To taki zapach dla diablicy, która uwodzi z uśmiechem na ustach. Mojemu bojfrendowi bardzo się podoba ten zapach - mówi, że jestem "do schrupania" :)


Woda perfumowana Masaki Tokyo Smile występuje w wersji:
40ml - kosztuje 249,00 zł
80ml  -kosztuje 349,00 zł

Ale pamiętajcie produkty Masaki Matsushima, jak już wcześniej napisałam, to najwyższa jakość, więc nie marudźcie, że są drogie bo w porównaniu z innymi markami - ich cena wcale nie wydaje się zbyt wygórowana. 

Woda perfumowana jest do nabycia w drogeriach Sephora lub w sklepie Dex Plus - wyłącznego dystrybutora Masaki. 



7 komentarzy:

  1. Z opisu wynika, że zapach przypadłby mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na mnie wychodzą z tego zapachu dziwne nuty.
    Fajna historia firmy. Nic o niej nie wiedziałam, dopóki nie przeczytałam tego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię zapachy Masaki :) Będę musiała tego obniuchać :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam jego zapachy, są takie niespotykane i piękne ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja mam taka torebkowa wersje 10ml i jest boska ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. O kurczę, aż nie wiem, co powiedzieć. To już druga wzmianka o mnie w kontekście TSmile. Dziękuję. :)

    Ale prawda jest taka, że zapachy może opisywać każdy i nikt nie robi tego lepiej lub gorzej. Nie ma możliwości w 100% obiektywnego określenia zapachu. Zapach pod tym względem jest wyjątkowy, ponieważ ludzie mogą go omawiać niemal wyłącznie przez porównania. Nikt jeszcze nie odkrył ścisłego i uniwersalnego sposobu kodowania zapachu.

    Najlepiej obrazuje to sieć komputerowa (tego przykładu użyto kiedyś u mnie na uczelni). Można nią przesłać obrazy, dźwięki, można przesyłać określenie dotykowe (np. szorstki, miękki, ostry, zimny) i określenie smakowe (np. słodki, słony...). W przypadku zapachu nie ma takich ścisłych określeń.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapach dla uwodzicielskiej diablicy, tym mnie zaciekawiłaś:) Muszę się mu przyjrzeć w Sephorze, a nuż przypadnie mi do gustu;) Lubię niegrzeczne zapachy:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.
Proszę nie linkować do swoich blogów oraz do zewnętrznych stron internetowych. Wszystkie komentarze zawierające linki będą usuwane.