poniedziałek, października 29, 2012

Obudź się, póki wirus HCV drzemie

To nie jest post sponsorowany, nie mam z tego żadnego pożytku no może poza satysfakcją, że mogę się z Wami podzielić tą informacją. 

Sama swojego czasu musiałam zrobić test na obecność wirusa HCV - okazało się, że koleżanka, z którą miałyśmy jednego stomatologa jest chora na WZW C. Ona, wirusa HCV złapała w prozaiczny sposób - poszła na zabieg z użyciem laparoskopu w bardzo ekskluzywnej jednodniowej klinice i co?... Po jakiś dwóch miesiącach zaczęła się czuć gorzej ale nie znała przyczyny... dopóki nie otrzymała telefonu ze szpitala zakaźnego, że ma się natychmiast stawić na oddział a cała jej rodzina - mąż i dwójka dzieci - zostali poddani kwarantannie. Okazało się, że ma HCV. Leczenie interferonem było długie i straszliwe jak chemioterapia - moja koleżanka nie jest teraz wcale zdrowa - wirus został zaleczony ale nie pozbyła się go na stałe. Teraz do końca życia może współżyć z mężem używając prezerwatywy - aby go nie zarazić (nie ma mowy o kolejnych dzieciach), musi do końca życia być na specjalnej diecie a w domu ma nawet oddzielne sztućce. W dodatku kuracja interferonem w jej przypadku nie mogła być refundowana, bowiem okazało się, że ciut za dobrze zarabia i musiała koszty pokryć sama (koszt takiej kuracji to około kilkadziesiąt tysięcy złotych). Dlatego piszę o tej kampanii - musicie być świadome, że ten wirus czyha na nas wszędzie - w gabinecie kosmetycznym, u fryzjera, u dentysty, w salonie tatuażu, a także w placówkach służby zdrowia. 


Ogólnopolska kampania społeczna o charakterze edukacyjnym pod hasłem „Obudź się, póki wirus HCV drzemie” to projekt zainicjowany przez Fundację Urszuli Jaworskiej w porozumieniu i we współpracy z Koalicją Hepatologiczną. Ma ona na celu podniesienie społecznej wiedzy na temat zakażenia wirusem HCV, powodującym Wirusowe Zapalenie Wątroby typu C (WZW C), ograniczenie skali epidemii oraz poprawę jakości życia pacjentów z WZW C. Patronat honorowy nad projektem objęła Małżonka Prezydenta RP – Pani Anna Komorowska. Partnerem merytorycznym wszystkich działań podejmowanych w ramach kampanii jest Polska Grupa Ekspertów HCV. Według szacunkowych danych Światowej Organizacji Zdrowia, liczba ludzi zakażonych na świecie waha się od 170 do 300 milionów, zaś w Polsce szacunkowa liczba zakażonych może wynosić nawet 730 000 osób. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, iż dotychczas zdiagnozowano niewielki odsetek zakażeń (55 000 osób). 


Cel Kampanii
  • Podniesienie wiedzy w społeczeństwie na temat HCV (źródła zakażenia, profilaktyka, diagnostyka, leczenie etc.)
  • Podkreślenie wagi problemu społecznego, jaki stanowi WZW - w Polsce WZW C może dotyczyć 730 000 osób, przy czym do tej pory zdiagnozowanych zostało jedynie ok. 8% zakażonych
  •  „Oswojenie tematu HCV”, jako problemu, który może dotyczyć każdego z nas 
  • WZW C można zakazić się poprzez kontakt z zakażoną krwią, na przykład, w trakcie: hemodializy, akupunktury, zabiegów kosmetycznych i fryzjerskich, tatuowania i kolczykowania, golenia, wizyty stomatologicznej
  • Zwiększenie zainteresowania wykonaniem badania przez osoby z grupy ryzyka
  • Poprawienie jakości życia pacjentów chorych na WZW C
  • Poprawienie dostępu polskich pacjentów do nowoczesnych terapii
Działania w mediach społecznościach prowadzone pod hasłem: „Poznaj klasę C!” oraz w ramach fanpage’a Pan Wątroba na Facebooku mają na celu wzrost świadomości społecznej na temat WZW C.

Celem kampanii jest edukacja poprzez interakcję. Poprzez media społecznościowe i multimedialny charakter materiałów informacyjnych kampania będzie docierać do osób pomiędzy 18 a 35 rokiem życia i zwracać ich uwagę na czynniki ryzyka związane z zakażeniem WZW C.

Ścieżka diagnostyczna w HCV

Jeśli występują objawy zapalenia wątroby lub pacjent należy do grupy ryzyka lub istnieje podejrzenie, że mogło dojść do zakażenia, należy wykonać testy diagnostyczne, które pozwolą potwierdzić lub wykluczyć zakażenie wirusem HCV.

Do potwierdzenia bądź wykluczenia zakażenia wirusem HCV wykorzystuje się w zasadzie dwa rodzaje testów:
  • Pierwszy z nich to test na obecność przeciwciał anty-HCV. Przeciwciała anty-HCV pojawiają się we krwi w odpowiedzi na zakażenie wirusem i są elementem reakcji obronnej organizmu.
  • Drugi rodzaj testu, bardziej skomplikowany, to test pozwalający wykryć i ocenić liczbę wirusów HCV (fachowo mówi się o liczbie kopii wirusowego RNA w osoczu czyli RNA-HCV).
Pozytywny wynik testu na przeciwciała anty-HCV oznacza, że przeciwciała anty-HCV we krwi są obecne, a więc musiało dojść do kontaktu z wirusem HCV. Wówczas należy wykonać test na obecność samego wirusa. Jeśli nie stwierdza się kopii RNA HCV, może to oznaczać, że pacjent przebył zakażenie wirusem i doszło do samowyleczenia. Jeśli jednak potwierdzona zostanie obecność wirusa we
krwi oznacza to, że doszło do zakażenia. Trudno jednak tylko na tej podstawie rozróżnić, czy jest to zapalenie wątroby ostre czy przewlekłe. Konieczne jest zebranie właściwego wywiadu oraz inne badania.

Negatywny wynik testu na obecność przeciwciał anty-HCV niekoniecznie musi wskazywać na całkowity brak zagrożenia infekcją HCV. Przeciwciała bowiem pojawiają się we krwi z pewnym (nawet kilkutygodniowym) opóźnieniem. Jeśli więc zachodzi podejrzenie, że mogło dojść do kontaktu z wirusem HCV, takie badanie należy powtórzyć po kilku tygodniach lub wykonać badania RNA-HCV. Ważne jest, aby pamiętać, że przeciwciała anty-HCV mogą się nie pojawić, jeśli mamy do czynienia z osobami z poważnym deficytem odpowiedzi immunologicznej (np. osoby leczone immunosupresyjnie).

Na fanpage’u będą zamieszczane materiały multimedialne, ciekawe linki, porady i testy.

Bądź na bieżąco i dołącz na Facebooku : www.facebook.com/PanWatroba

12 komentarzy:

  1. Historia Twojej koleżanki bardzo przykra :/ Kurczę, człowiek może nawet nie wiedzieć, że coś jest nie tak, póki nie będzie objawów... Dobrze, że o tym piszesz. Popieram takie tematy w blogosferze.

    OdpowiedzUsuń
  2. oj teraz będę bała się chodzić do dentysty ;((

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobrze, że piszesz o takich rzeczach. Niestety ludzie nie mają świadomości, że poza HIV istnieją jeszcze inne, równie groźne choroby o których często nie myślimy, zapominamy, a jesteśmy narażeni na kontakt z wirusami niemal codziennie. Bo nosiciele nie mają wypisanego na czole, że są chorzy i mogą zarażać. Trzeba bardzo uważać, dbać o swoje zdrowie. To nie przeziębienie czy ból zęba które w dość prosty sposób można usunąć. To poważny wirus, z którym trzeba żyć już do końca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie - poruszyłaś istotną kwestię - z tym wirusem jest jak z HIV - możesz nigdy nie zachorować na WZW C/HIV ale masz to do końca życia. Oczywiście sa teraz lekarstwa, dzięki którym można dożyć sędziwego wieku z wirusem ale tak jak w przypadku mojej koleżanki - nie może mieć już więcej dzieci a jej życie od tamtej pory pełne jest wyrzeczeń.

      Usuń
  4. jeju Aga.. przykre to, co piszesz:( ja to jestem zbzikowana na punkcie swojego zdrowia! teraz akurat mam wizytę w zakaźnym (odnośnie mojego kiciusia kochanego:P) to porobię wszystkie badania!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Była taka głośna sprawa pare lat temu w moim mieście - ponad 60 osób zarażono tym wirusem podczas dializ...

    OdpowiedzUsuń
  6. zawsze najgroźniejsza jest nieświadomość - uważam również że trzeba iść i się zbadać żeby nie było za późno - niestety takie przypadki jak Twojej koleżanki są bardzo często - nawet częściej niż nam się wydaje - powoli zaczyna być standardem, że idąc do szpitala pobierają materiał do badań w tym kierunku (dla szpitala głównie to działa zabezpieczająco - aby później była podkładka że pacjent już przyszedł z C), ale nie co dziennie ląduje się w szpitalu (na całe szczęście) więc trzeba samemu się udać bądź jak się ma dobrego pracodawcę sam skieruje na takie badanie i pokryje koszty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie -ona miała zrobione badanie przed i to była podstawa w sadzie bowiem oczywiście szpital zaskarżyła. Gdyby tego badania nie zrobiła przed zabiegiem, szpital z pewnością wykpil się od odpowiedzialności. Ale co z tego, że sprawę wygrała, jeśli nie zwróci jej to juz straconego zdrowia.

      Usuń
    2. wtedy byłaby bez szans na udowodnienie, że oni za to odpowiadają - ale zdrowia to nie wróci, straszne jest to, że w miejscach w których reżim sanitarny powinien być przestrzegany w najwyższym stopniu tak nie jest i odpowiada za te błędy człowiek nie przestrzegający procedur, które nie są po to aby leżeć i się kurzyć ale po to aby ich przestrzegać - temat rzeka - trzeba uświadamiać !!

      Usuń
  7. też zamierzam przyłączyc sie do akcji

    OdpowiedzUsuń
  8. Historia Twojej koleżanki przykra ale rozumiem :/
    Poza tym nie do końca zgadzam się z tym co piszesz, bo bardzo bliska mi osoba nie dawno dowiedziała się, że w dzieciństwie przy podaniu krwi została prawdopodobnie zarażona i od dwudziestu lat jest nosicielem wirusa i rodzina nie została poddana kwarantannie, ma dziecko, które urodziła normalnie i nie zostało zarażone w trakcie porodu, mąż też nie został zarażony... Żyje "prawie" normalnie i stara się o drugie dziecko. Po konsultacji z lekarzem i drugiej ciąży dopiero będzie się leczyć interferonem.
    Druga moja koleżanka z wirusem żyje 5 lat po kuracji lekiem, również w drugiej ciąży. Więc dziwne trochę dla mnie to co piszesz....

    OdpowiedzUsuń
  9. Historia mojej koleżanki miała miejsce ok. 9 lat temu... może teraz są już lepsze metody zarówno wykrywania jak i zapobiegania tej chorobie. Wtedy tak właśnie było. Bardzo się cieszę, że w Twoim przypadku taka historia ma lepszy przebieg. Czyli medycyna idzie do przodu - całe szczęście. Mojej koleżance zabroniono kategorycznie miec więcej dzieci - ona wtedy miała juz 35 lat - może to tez była kwestia i wieku. Nie wiem... Przytaczam tylko historię jako przestrogę, że nawet najmniejszy zabieg może sie skończyc źle.

    OdpowiedzUsuń