piątek, czerwca 22, 2012

MIYO Cheeky Blush - róż do policzków 02 SORBET

Czy wiecie, że Miyo należy to producenta kosmetyków Pierre Rene? ja nie miała o tym zielonego pojęcia bowiem to moja pierwsza przygoda z tymi produktami. Swój róż Cheeky Blush w odcieniu Sorbet dostałam w BlogBoxie i od razu zakochałam się w tym ślicznym soczystym pastelowym kolorze różu. Niestety róż nie spełnił do końca moich oczekiwań, chociaż nadal go używam, gdy mam dość policzków potraktowanych brązerem. 


Róż po kilku użyciach - a aplikuję go specjalnym lekko ściętym  pędzlem przeznaczonym do różu - pogrudkował się - co zresztą dobrze widać na zdjęciach. W dodatku już po kilku godzinach wyciera się i znika - nie daj boże przyłożę do buzi bibułkę matującą - różu po takim zabiegu nie ma już wcale.  

Na stronie Pierre Rene czytamy, iż róż ten zawiera składniki wygładzające i pielęgnujące - kompletnie nie zauważyłam takiego działania; gwarantuje efekt wyrazistego makijażu - no tak ale wyłącznie zaraz po jego nałożeniu - potem po różu nie ma ani śladu... W dodatku malutkie i niezbyt poręczne opakowanie powoduje, że jego aplikacja jest ciut utrudniona.


A taki ma śliczny słitaśny kolorek.... szkoda... no ale cóż... za cenę 7,99 zł chyba nie możemy oczekiwać zbyt wiele. W rankingu różów - brązerów - jeśli chodzi o trwałość nadal bezapelacyjnie wygrywa Ziemia Egipska IKOS - ten produkt trzyma się cały dzień i nawet cała noc - ha ha sprawdziłam....

Przez te przykrą przygodę z różem Miyo - trochę straciłam zaufanie do tych produktów i chyba na tym jednym poprzestanę. A może się mylę... możecie mnie wyprowadzić z błędu - polecacie jakieś kosmetyki Miyo na których się nie zawiodłyście?

24 komentarze:

  1. Lakiery MIYO są super i bardzo Ci je polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super mają kolorki, ale trwałość kiepściuchna ;/

      Usuń
  2. Miałam go już w koszyku, ale w końcu odłożyłam (ach ten mój zdrowy rozsądek!). Teraz już mnie do niego ciągnąć nie będzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja mam tylko jeden cień, niestety nie utrzymuje się cały dzień, pod koniec zaczyna się wałkować. Ale wczoraj czytałam bardzo pozytywną recenzję właśnie róży MIYO. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. różu nie miałam, ale polecam lakiery i znany w fioletowym opak. tusz

    OdpowiedzUsuń
  5. ja wczoraj pokazywałam na blogu kolor 3. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lakiery są fajne z tej firmy ale reszta mocno średnia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. wielka szkoda ze jest tak malo trwały bo ma piekny kolor.

    nie zrazaj sie, wyprobuj ich lakiery mini drops i cienie do powiek :)

    OdpowiedzUsuń
  8. mam podobny odcień i wyglądam w nim jak barbie, więc u mnie by się nie sprawdził :p

    OdpowiedzUsuń
  9. ja lubię ich pojedyńcze cienie i puder w kamieniu :) róż też, chociaż tak jak piszesz, szybko znika z buzi :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Kolor ładny, ale szkoda, że nietrwały...

    OdpowiedzUsuń
  11. Kurczę, chciałam go kupić i nawet polowałam na dokładnie ten sam kolorek, teraz już się chyba nie zdecyduję, jeśli jest nietrwały :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie mam nic od Miyo, więc się nie wypowiem. Od siebie mogę polecić róże Lily Lolo, które, tak jak Twój brązer IKOS :D, przetrwają chyba wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja lubię lakiery i cienie do powiek Miyo. Szkoda, że ten róż taki kiepski, bo kolor dokładnie taki jak lubię.

    OdpowiedzUsuń
  14. Podobno cienie do powiek MIYO są rewelacyjne. Lakiery też sobie chwalą, ale mnie już jeden zawiódł;/ Podobny "słitaśny" odcień różu ma zdaje się Sleek Pixie Pink.

    OdpowiedzUsuń
  15. Szkoda, że tak kiepsko się u Ciebie sprawdził. Sylwia dobrze podpowiada podobny do tego odcienia jest Sleek Pixie Pink lub Flamingo - one teoretycznie są różne, ale po roztarciu wyglądają tak samo. Właśnie ta sprawdzałyśmy z Gray na naszym spotkaniu blogerskim ;)

    U mnie z MIYO genialnie sprawdzają się cienie. Całkiem niezłe są też mini lakiery, pod warunkiem, że 3 dni noszenia Cię satysfakcjonują.

    OdpowiedzUsuń
  16. kolor ma faktycznie śliczny :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kolorek jest śliczny, szkoda że nietrwały :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Kurcze, to bez sensu, że się takie grudki porobiły :/ Zainteresowałaś mnie tą ziemią egipską, ale na razie mam Bronzer Benefit, a biorąc pod uwagę moją częstotliwość używania, to starczy mi jeszcze na 10 lat :/

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja się jednak zaczaję na ziemię egipską, u mnie te tańsze róże trzymają się na poliku góra godzinę a potrzebuję czegoś co faktycznie zostanie ze mną :)

    OdpowiedzUsuń