wtorek, maja 22, 2012

Poniedziałkowa ruina czyli mega haul

No tak... i w końcu się zrujnowałam i to od poniedziałku, a miałam tylko kupić mój ukochany kremik Siquens przeciw niedoskonałościom, który wychwalałam już jakiś czas temu i zmywacz Paese w Drogerii Jaśmin. Niestety na tym się nie skończyło...

Po pierwsze w Jaśminie - oprócz zmywacza kupiłam 4 lakiery - Golden Rose i 3 szt. Essence, 2 liliowo-lawendowe cienie Essence oraz mydło czekoladowe BingoSPA. Poleciałam do Złotych Tarasów na stoisko Siquens a tu porażka - stoisko zlikwidowano i tym sposobem zawędrowałam do The Body Shop - bo właśnie w tej alejce kiedyś był Siquens. A tam... same nowości... no i tak skusiłam się na suchy olejek do twarzy, ciała i włosów o cudownym zapachu Satsuma (miałam ochotę na splash do ciała o tym samym zapachu ale się w ostatniej chwili powstrzymałam). Ale przecież nadal nie kupiłam kremu Siquens - przypomniałam sobie o Euro Aptece przy Pl. Starynkiewicza (W SuperPharm akurat tego kremu nie było bo też już zdążyłam sprawdzić) - tam z pewnością będą mieli mój krem no i zrobiłam sobie spacer w poszukiwaniu ukochanego kremu. Bingo - w Euro Aptece kremik mieli - kupiłam od razu dwa opakowania - tak na zapas :) i dostałam do tego dwa zestawy promocyjne zawierające mini produkty z serii Prevention - krem do cery mieszanej oraz krem na noc - będą doskonałe na nocowanie u Mr. Boyfrienda - bowiem nie wożę ze sobą pełnowymiarowych produktów bo po co targać duże tubki.

Tym właśnie sposobne puściłam 150 zł łącznie. A poszłam tylko po zmywacz i krem... Co Wy na to?

24 komentarze:

  1. Hehehe :D Skąd ja to znam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dobrze, że nie tylko ja "zrujnowałam się" w poniedziałek, bo już miałam wyrzuty sumienia ;) Ciekawa jestem tego suchego olejku z TBS, pewnie niedługo wpadnie w moje ręce ;) Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No ładnie ;-) Tak to już jest... Najważniejsze, że zakupy udane :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też tak zawsze mam :) wejdę na chwilę a wychodzę z masą przeróżnych rzeczy :) Super zakupy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. noo czasami tak jest że chcemy jaką konkretna rzecz a wpadnie nam do koszyka trochęę;p więcej;)
    ale pocieszajmy sie tym że wszystko sie przyda;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja też lekką ręką wydaje na kosmetyki a potem myślę że przecież za to był by jakiś ekstra ciuch

    OdpowiedzUsuń
  7. też często tak robię... wychodzę po coś za 20zł a wydaje ponad 100....

    OdpowiedzUsuń
  8. ja dziś jadę po prezent dla teściówki :) już się boję co będzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozpędziłaś się trochę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. oj tam, lakierów nigdy za wiele. Patrząc na kolorki sama bym je wrzuciła do koszyka:P

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo fajne zakupy, tez zawsze przypadkiem kupuje jakis lakier jak ide po waciki... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawa jestem tych miniatur kremu Siquens :) miałam kiedyś krem na niedoskonałości, fajny był :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Galactic Black *_* Mój się skończył :<

    OdpowiedzUsuń
  14. Poluję na produkty Bingo i coś upolować niczego nie mogę

    OdpowiedzUsuń
  15. Już ja znam to "bo tylko po zmywacz poszłam" :D kiedyś poszłam tylko po płatki kosmetyczne (do SP w Złotych) a skończyło się boleśnie, bo nie dość, że w SP zostawiłam trochę to sobie jeszcze przypomniałam że w MAC-u właśnie weszła limitka...

    OdpowiedzUsuń
  16. Czasem trzeba so ie pozwolić :D Ja wczoraj weszłam na zsk pooglądać co mają ciekawego i skończyło się na zamówieniu za stówkę (bo przecież jak już mam kwotę 80zł, to warto dorzucić coś do stówki, bo wtedy jest druga próbka dorzucana :P). Jestem ofiarą promocji, prezentów i marketingu ogólnie :P

    Tym bardziej nie dziwię się Tobie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jeszcze dorzucam do gratisowej przesyłki, ha ha

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.
Proszę nie linkować do swoich blogów oraz do zewnętrznych stron internetowych. Wszystkie komentarze zawierające linki będą usuwane.