poniedziałek, listopada 14, 2011

Gorączka... Siarkowej Mocy czyli Krem Matujący Siarkowa Moc BARWA

W ubiegłym tygodniu pisałam na blogu, że podjęłam współpracę z producentem kosmetyków - firmą BARWA. To przetestowania dostałam mnóstwo bardzo ciekawych produktów, a że jak wiecie jestem niezbyt dumną posiadaczką bardzo problematycznej cery - od razu wzięłam się za testowanie kremu matującego z serii przeznaczonej dla pryszczatych - Siarkowa Moc.


Siarkowa Moc to kompletna linia kosmetyków przeznaczona dla trudnej i wymagającej skóry trądzikowej, tłustej i łojotokowej, także tej z okazjonalnymi wypryskami czy problemami.

W skład serii wchodzą zarówno produkty do pielęgnacji twarzy i ciała. Dominującym składnikiem produktów jest siarka, odpowiedzialna za łagodzenie objawów trądziku i likwidująca stany zapalne skóry w zależności od produktu uzupełniona o inne substancje. Wszystkie formuły opracowano przy współpracy z mikrobiologiem, dermatologiem i kosmetologiem, dzięki czemu skutecznie zwalczają podstawowe problemy skóry: błyszczenie, rozszerzone i zablokowane pory, stany zapalne, trądzik, łupież, łojotok, przywracają naturalne pH skóry, nie podrażniają, nie uczulają, nie wysuszają skóry głowy.

W skład linii wchodzą następujące produkty:
Mydło specjalne siarkowe antybakteryjne: 8,20 zł
Mydło siarkowe w płynie: 13 zł
Antybakteryjna maseczka z siarką, kaolinem i glinką wulkaniczną: 13 zł
Antybakteryjne Serum specjalistyczne na plecy, ramiona i dekolt: 17,50 zł
Antybakteryjny Krem Matujący Siarkowa Moc: 17,50 zł
Antybakteryjny Tonik Normalizujący: 14 zł
Antybakteryjny Żel Myjący: 14 zł
Antybakteryjny Specjalistyczny Szampon Przeciwłojotokowy: 17,50 zł

Co pisze na temat tego kremu na swojej stronie internetowej firma Barwa:

SIARKOWA MOC Antybakteryjny Krem Matujący polecany jest do codziennej pielęgnacji cery z problemami trądzikowymi. Specjalnie dobrana kompozycja składników aktywnych pozwala na skuteczną walkę z objawami trądziku i nadmiernym błyszczeniem się skóry. Krem matuje skórę na wiele godzin nadając jej pudrowy wygląd.

Produkt przebadany dermatologicznie.

Aktywne składniki:
Siarka – działa przeciwbakteryjnie i przeciwgrzybiczo, reguluje pracę gruczołów łojowych zmniejszając wydzielanie sebum.
Krzemian glinowo–magnezowy – nadaje skórze matowy, pudrowy wygląd utrzymujący się przez wiele godzin.
Tlenek cynku – jest filtrem promieniochronnym UVA i UVB, działa ściągająco i antyseptycznie.
Multifruit Extract – działa antybakteryjnie i keratolitycznie, oczyszcza i zwęża rozszerzone pory, a także przyspiesza złuszczanie obumarłych komórek naskórka oraz redukuje blizny potrądzikowe.
Naturalne pochodne oliwy z oliwek – delikatnie nawilżają i natłuszczają skórę nadając jej gładkość i elastyczność.
Alantoina – regeneruje i przyspiesza odnowę uszkodzonego naskórka, łagodzi i koi podrażnienia, a także nawilża, wygładza i zmiękcza skórę.
Masło Shea – chroni przed szkodliwym promieniowaniem słonecznym, wygładza skórę czyniąc ją miekką i aksamitnie gładką.

Skład: Aqua, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Hydrogenated Olive Oil, Olea Europaea, Olive Oil Unsaponifiables, Magnesium Aluminum Silicate, Dicaprylyl Carbonate, Butyrospermum Parkii, Zinc Oxide, Polyacrylamide, C13-14 Isoparaffin, Laureth-7, Allantoin, Sulfur, PEG-30 Castor Oil Vaccinium Myrtillus, Saccharum Officinarum, Citrus Aurantium Dulcis, Citrus Medica Limonum, Acer Saccharinum, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Butylparaben, Propylparaben, Isobutylparaben, Imidazolidinyl Urea, Parfum, Citral, d-Limonene, Linalool

MOJA RECENZJA

Opakowanie - słoiczek 50 ml zapakowany w kartonowe pudełeczko - mamy tu "instrukcję obsługi" zarówno w języku polskim jak i angielskim. Sam słoiczek jest w przezroczysty w pomarańczowym kolorze - takim siarkowym :)

Zapach - lekko cytrusowy i ciut pudrowy - muszę przyznać, że bardzo przyjemny.

Konsystencja - gęsta, zwarta - ciut ciężko nabiera się go ze słoiczka. Lekko pudrowa, nietłusta. 


Aplikacja - z uwagi na gęstą konsystencję kremu, trochę ciężko się rozsmarowuje po twarzy, ale możemy do tego przywyknąć - nie jest to uciążliwe jak już się przyzwyczaimy i nabierzemy trochę wprawy. Z uwagi na to, ze powinnyśmy stosować do matowania buzi niewielką jego ilość - będzie służył nam przez długi czas.

Działanie - krem rewelacyjnie matuje - muszę przyznać, że nigdy nie stosowałam tak mocno matującego kremu - nadaje twarzy aksamitne, pudrowe wykończenie i daje gwarancję, że nie będziemy świeciły się przez wiele godzin. Musimy jednak uważać, bowiem zbyt mocne pudrowe wykończenie może być zdradliwe - jeśli nałożymy zbyt dużą ilość kremu - możemy przesuszyć skórę poprzez aktywne działanie siarki, która ma właściwości wysuszające. Zbyt duża ilość kremu ściągnie nam skórę i spowoduje efekt maski - jeśli jednak zaaplikujemy krem w odpowiedniej ilości - przez długi czas będziemy cieszyły się matowym, aksamitnym wykończeniem naszej skóry. Dzięki temu krem nadaje się jako baza matująca pod makijaż bowiem nie waży się i nie rolkuje na skórze oraz co najważniejsze nie zapycha porów. Wypryski po jego regularnej aplikacji bardzo ładnie się zmniejszają a skóra uspokaja - znikają zaczerwienienia i podrażnienia. Szkoda że nie ma filtra SPF, bo wtedy byłby idealnym kremem na lato a nawet na plażę - tak tak na plaży używam kremów matujących z SPF, bowiem bez tego świeciłabym już z daleka :)

Krem idealnie nadaje się też do stosowania punktowego bezpośrednio na pryszcze, bowiem nałożony w dużej ilości nie spłynie nam z buzi a działanie jego aktywnych składników będzie wzmożone - ja stosuję go w ten sposób na noc a rano mogę śmiało powiedzieć pryszczom bye bye.



Cena - około 13 zł

Krem na Wizażu ma bardzo mieszane opinie - jedne dziewczyny są zachwycone jego działaniem, inne narzekają że wysusza skórę - ale ja osobiście uważam, że przy odpowiedniej aplikacji tego kremu i jego rewelacyjnym właściwościom matującym, może stać się Waszym ulubieńcem. Moim już jest.

Pragnę podziękować firmie BARWA  za przekazane do testowania produkty, zapewniam Was, że ten fakt nie miał wpływu na moją ocenę, która jest w 100% obiektywna i wyraża moją własną opinię na temat kosmetyków. 

14 komentarzy:

  1. o jak dobrze, że wiem, że go kupię :D bosko, mam nadzieję, że na mojej facjacie też się sprawdzi, bardzo na to liczę.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja chyba też spróbuję, gdyż maseczki miałam z tej firmy i byłam zadowolona, a mam sporo problemów :p

    OdpowiedzUsuń
  3. mam go i stosuje co jakis czas . pamietam ze kiedys strasznie chcialam go kupic a byl problem z dostepnoscia [nawet w aptece nie mieli]. Probowalam stosowac codziennie i mimo ze mam bardzo tlusta cere czulam ze troche za mocno ja matuje - bylo nieprzyjemne sciagniecie. Teraz stosuje co jakis czas na noc i jest super... nooo ale wtedy gdy chce uzyskac mat na twarzy bo matuje rewelacyjnie. Na pewno jest godny uwagi choc moze nie ukazdego sie sprawdzi.

    OdpowiedzUsuń
  4. mam ten kremik i bardzo go lubie,stosuje ale nie za czesto,bo jednak przy dłuższym stosowaniu troche wysusza.

    OdpowiedzUsuń
  5. To jest krem z serii - albo kochasz, albo nienawidzisz ;) Ja go uwielbiam i często do niego wracam :) Daje niesamowity mat!

    OdpowiedzUsuń
  6. Używalam i bardzo go lubiłam, tylko to plastikowe pudełeczko było dość nie trwałe, spadło mi i pękło :) Ale co do samego kremu nie miałam zarzutów :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Naprawdę matuje na tak długo? Jest już na mojej liście zakupów :)

    OdpowiedzUsuń
  8. To, co piszesz, jest bardzo ciekawe, bo też mam problem ze świecącą się cerą i pryszczami. Używałam mydła z Barwy i ono strasznie śmierdziało. Ale piszesz, że ten krem pachnie:) Szkoda tylko, że ma parabeny.

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo lubię ten krem :) jak dla mnie w kwestii matu nie pokonany. co do wydajności to mi starczył prawie na pół roku! jest bardzo wydajny. teraz dam twarzy trochę odpocząć i wrócę do niego - mnie nie wysuszał w ogóle. moja skóra chyba daje sobie pod jego nieobecność upust emocjom, bo wysypuje mnie coraz to nowymi niespodziankami. chyba, że to wina żelu z La Roche Posay...

    OdpowiedzUsuń
  10. miałam mydło z tej serii. Chyba na krem też sie skusze :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mydło, zwykłe mydło w kostce z tej właśnie serii pozwoliło mi pozbyć się okropnych pryszczy na plecach. A wcześniej próbowałam bardzo wielu bardzie "prestiżowych" specyfików. O tej pory się z nim nie rozstaję :)

    OdpowiedzUsuń