środa, sierpnia 10, 2011

Ciekawostka, czyli kosmetyki z marychy :)

Jakiś czas temu na Grouponie był do kupienia kupon na zakupy w internetowym sklepie Hempz. Nie wahałam się długo - musiałam wypróbować tych przedziwnych kosmetyków, które są produkowane na bazie konopi indyjskich, czyli po prostu marihuany. 

Co pisze producent na swojej stronie:
Konopie indyjskie to naturalny sekret piękna tkwiący w nasionach. Olejek i ekstrakty z nasion zawierają wiele cennych substancji stosowanych w pielęgnacji. Efektywność konopi wynika głównie z zawartości kwasów tłuszczowych, których ponad 75% stanowią wielonienasycone kwasy tłuszczowe znane z wyjątkowych właściwości zmiękczających i nawilżających. Olejek z konopi zawiera uznawaną za idealną proporcję kwasów tłuszczowych Omega 3 i Omega 6, perfekcyjnie odpowiadającą potrzebom ludzkiej skóry. A dodatkowo to jedno z najbogatszych na ziemi źródeł aminokwasów.

Hempz to seria kosmetyków stworzonych na bazie olejku z konopi i naturalnych ekstraktów z ziół i roślin posiadających właściwości nawilżające, regenerujące, wzmacniające i odmładzające skórę i włosy, a także łagodzące skutki działania szkodliwych czynników zewnętrznych takich jak słońce, promieniowanie UV, czy sprzęt do stylizacji fryzur.

Wśród ekstraktów wykorzystywanych do produktów serii Hempz znajdują się ekstrakty z żen-szenia, owsa, papai, kiwi, drzewa sandałowego, agawy, juki, zielonej herbaty, granatu, rozmarynu, mięty, aloesu, ogórka, soi, brzoskwini i dzikiej róży, a także olej sojowy i masło Shea – tłuszcz z afrykańskich orzechów. Wiele z tych substancji to antyutleniacze chroniące przed wolnymi rodnikami (ochrona skóry przed starzeniem), polipeptydy wspierające produkcję kolagenu (gładkość i elastyczność skóry) i witaminy. Połączone działanie tych substancji nie tylko odżywia i nawilża skórę lub włosy, ale także łagodzi efekty oddziaływania szkodliwych czynników, odświeża wzmacnia i regeneruje.







Ja skusiłam się na balsam do ciała z serii Hempz Treats o zapachu Gingerbread Cookie czyli ciasteczko imbirowe i normalnie odpadłam. Dla miłośniczek spożywczych zapachów - jak ja - to raj na ziemi - zapach przypomina bowiem pieczonego pierniczka z imbirem - jest słodki, mocny i utrzymuje się na ciele nawet do 6 godzin :) Doskonale sprawdził się po kąpieli słonecznej - nawet tej lekko przesadzonej - łagodził podrażnienia, rewelacyjnie nawilżał. No i chyba mamy tu coś z narkotyku - bo teraz jestem kompletnie uzależniona od jego zapachu.   

Jako gratis dostałam balsam do ust w tubce - oczywiście też z maryśką :)

Dla koneserek nietypowych produktów jest właśnie Hempz. Na stronie kupimy bowiem nie tylko balsamy do ciała i do ust (mamy tu bliźniacze zapachy Gingerbread Cookie, jak mój ale i Cranberry Vanilla Cake, Pumpkin Pecan Cheesecake, Cocoonut Cream Frosting) ale i szampony do włosów, odżywki, serię do opalania, peelingi i wiele innych - zażyjcie na stronę - warto :)

Ceny tych kosmetyków nie są niskie - za balsam o pojemności 250ml zapłacimy prawie 50 zł, a za piankę do włosów 75zł, ale proszę potraktować je jako ciekawostkę i spróbować uzależnić się choć od jednego z tych produktów.

4 komentarze:

  1. Dobrze, że ujarana po tym nie byłaś ;d
    Ja bym się na nie nie skusiła ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie uzależniłabym się od Coconut Cream ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzeczywiście dośc wysoka cena jak za balsam do ciała. Chociaż masła z TBS kosztują jeszcze więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie wiedziałam, ze maryske mozna znalezc tez w kosmetykach;d musze tam zajrzeć;d

    OdpowiedzUsuń